Opublikowano Dodaj komentarz

Tymczasem styczeń!

Styczeń
to czas, w którym zazwyczaj podsumujemy przemijający rok. Oceniamy, analizujemy
czy jesteśmy zadowoleni ze sposobu wykorzystania swoich dwunastu miesięcy czy
jednak mogliśmy zrobić coś więcej. Ale styczeń, to nie tylko podsumowania z
przemijającego czasu, ale również, to czas nowych celów, postanowień, wyzwań.

Pierwszy raz w tym roku – nie przez
przypadek zresztą – podeszłam, tak racjonalnie do realizacji swoich, przyszłych
marzeń. Jeśli masz ochotę przeczytać, jak świadomie zaplanowałam swój nadchodzący rok, zapraszam do przeczytania.

Nie owijając w bawełnę będzie to szczególny
rok: dla mnie, ale także dla NASZEJ TRÓJKI! Chcę być „w pewnym stopniu” –
chociaż wiem, że nie wszystko zdołałam przewidzieć – przygotowana na ten
WYJĄTKOWY rok. 

Chcesz o tym poczytać? To wskakuj do
wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

Nowy
rok – i świadomość, że moją białą kartkę mogę zapisać swoimi wyzwaniami –
wpłynął na mnie bardzo pozytywnie. Poczułam przypływ energii, chęci i zapału do
realizacji tego, co sobie „wymyśliłam”.

Tymczasem
przedstawiam ci sprawozdanie z mojego stycznia. Usiądź wygodnie i poczuj moją falę inspiracji!
ROZWÓJ OSOBISTY

Nie prosiłam a mam.
WSZYSTKO MAM!
[MIKROMUSIC]

SŁUCHAŁAM
na krzywy ryj
w wykonaniu zespołu MIKROMUSIC, którą usłyszałam w radiowej Trójce.
Piosenka od razu wpadła mi w ucho i zauroczyła
tekstem, muzyką, głosem. A jak później odnalazłam teledysk to moje zauroczenie
tą piosenką sięgnęło zenitu. Też tak macie, jeśli spodoba Wam się jakaś
piosenka –  tak bardzo, ale tak bardzo,
bardzo – to nie możecie się od niej oderwać i moglibyście słuchać jej
nieustannie, czy tylko ja jestem taka sfiksowana?
Może wynikało to z jej
prostego przekazu, który pobudził mnie do refleksji. Bo kurczę, tak naprawdę
wszystko mamy, ale ciągle dążymy do więcej i więcej. Jakby to więcej miało coś zmienić w naszym
życiu. Czy nie lepiej trochę odpuścić i
po prostu żyć? Wyznaczać sobie nowe marzenia, cele i małymi kroczkami zbliżać
się do ich realizacji? Bez niepotrzebnej presji, stresu czy zazdrości.
Nie patrzeć na innych, tylko czerpać
pozytywy z tego, co
dało nam życie.

Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero

CZYTAŁAM
Zimowy wiatr na twojej twarzy
Carla Montero.
To przejmująca panorama ludzkiego losu, z
którego kpi wielka historia”. Myślę, że te słowa trafiają w sedno opisując tę
pozycję.
„Opasła lektura” –
osobiście nie przepadam za książkami o dużej liczbie stron – która porwała mnie
w świat Leny i Guillena. I nie jest to historia dwojga ludzi, których droga
usłana jest różami, a na koniec możemy spodziewać się happy endu. Są to jednak
losy ludzi, którzy –  rzuceni w szpony
wojny – poprzez swoje wybory „ranią” siebie, komplikując sobie życie.
 
Książkę
czytało mi się bardzo przyjemnie. Fabuła na tyle wciągająca, że nie pozwoliła
mi od siebie uciec i dzięki temu spędziłam z nią kilka godzin, których nie
żałuję!

OGLĄDAŁAM
Jutro będziemy szczęśliwi.
To komediodramat Hugo Gélin, który
poleciła mi Patrycja – cieszę się, że nasza rozmowa zeszła na temat filmów, w związku z tym mogłam
w niedzielne popołudnie zobaczyć dobry film.
Jutro będziemy szczęśliwi
to zabawny i pełen czułości film, ukazujący silną więź między ojcem a córką.
Córką, która „spada” na niego jak grom z jasnego nieba w czasie, kiedy on wiedzie
spokojne i beztroskie życie na Francuskiej Riwierze. Czy główny bohater –
Samuel – odnajdzie się w nowej roli jako ojciec? Zobacz, bo naprawdę warto!
Jeśli szukasz filmu na
wieczór, to chętnie Ci go polecam. Myślę, że każdy rodzić (obecny czy przyszły)
powinien go obejrzeć!
UCZYŁAM
SIĘ na zaliczenia i egzaminy.
Czas zbliżającej się
sesji na uczelni jest dla mnie  zazwyczaj
gorący (dlaczego nie mogę się uczyć systematycznie, tylko przeważnie wszystko
zostawiam na sam koniec?). I mimo że jej temperatura była zdecydowanie niższa,
niż we wcześniejszych zaliczeniach semestralnych, to i tak dało się odczuć
powiew gorąca.                                                                                      
ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM
WDZIĘCZNA ZA:
Szycie.
W
tym miesiącu uszyłam – moim zdaniem – świetne worki, plecaki (oceńcie sami!),
które przydadzą się na wiosenne spacery. Z tego zafascynowania i dumy, że tak
dobrze idzie mi ich szycie – uszyłam, aż
trzy!
Myślę, że zorganizuję „jakiś” fajny, kreatywny konkurs, który pomoże
mi znaleźć nowych właścicieli. Co Wy na to? Ktoś chętny na wzięcie udziału?
worek - plecak
Śnieg.
Brakowało
mi tego białego puchu w grudniu, który może zmieniłby moją atmosferę świąt i
odczucia z nimi związane. Dlatego też, cieszę się, że w styczniu tego śniegu
nie zabrakło i mogłam oglądać go na drzewach i słuchać jak skrzypi pod moimi
butami. Lubię śnieg!
Płatki śniegu
WOŚP
i jestem wdzięczna, że jest taka organizacja, która pomaga i mobilizuje TYLU
ludzi do pomagania.
Dlatego też, miło mi, że mogłam dołożyć
swoją kropelkę do morza dobroci. Może kiedyś i ja, a może i moi bliscy będą
potrzebować sprzętu zakupionego dzięki akcji WOŚP, kto wie?
CIESZĘ
SIĘ, że u naszego Malcika wszystko dobrze.
W styczniu
dowiedzieliśmy się czy to Pan czy Pani kryję się w moim brzuszku – może teraz
bardziej pasuję określenie brzuuuchu! I choć płeć nie była dla mnie ważna, to
jednak cieszę się, że na 99% już WIEM i w sklepie z ubrankami mogę wybierać działy dla nas!
OCZEKUJĘ
NA remont małego pokoiku dla Malcika.
Chyba jeszcze nigdy tak
nie planowałam i nie oczekiwałam remontu jak teraz – zdecydowanie syndrom wicia
gniazdka dopadł i mnie! Nie mogę się już doczekać, kiedy pokoik nabierze
gotowości na przyjęcie nowego członka rodziny, a ja będę mogła spędzać w nim
więcej, niż dotychczas. Bardzo się cieszę, że w końcu wyrzucę tę ohydną roletę,
która tak bardzo mi się nie podoba, a nie miałam okazji się jej pozbyć – aaa w
końcu przyszedł na nią czas! –  ściany
zmienią kolor z ciemnego fioletu na jasny szary, a na miejscu drewnianej
komody stanie łóżeczko.
ZDROWIE

CZUJĘ
SIĘ w kratkę.
U mnie z samopoczuciem, jak z pogodą –
czasami słońce, czasami deszcz. Chwilami mam ochotę tylko się przytulać lub
leżeć z książką i odpoczywać, a momentami włącza mi się syndrom wicia gniazdka i mam ochotę sprzątać, układać, przestawiać i wymyślać nowe zadania dla mojego R. I może nie powinnam w tym czasie obserwować
swojego samopoczucia bo – wiadomo (oczywiście z przymrużeniem oka)  –  hormony
w moim organizmie buzują jak szalone i robią z nim co chcą – jednak staram się
im utrzeć nosa! 
pyszne jagodzianki
JEM
jagodzianki z dżemem wiśniowym 🙂
Jeju… jakie one są
przepyszne! I jak autorka bloga Kwestia Smaku – Asia – zapewnia „że nie zawiedziecie się na tym przepisie” – to
jest zdecydowanie prawda! „Nierozerwalnie kojarzą się z latem i latem
najlepiej smakują” To u mnie jednak te
jagodzianki nie zasługują TYLKO na lato.
One goszczą u mnie całym rokiem! 

BLOG
OBSERWUJĘ
I POLECAM

1. dekorujchwile.pl  to
miejsce – jak zapewnia autorka bloga Edyta – w którym króluje kreatywność. I ja
się z nią w zupełności zgadzam! Moje serce skradł własnoręcznie wykonany album, który chciałabym
mieć na swojej półce! I już wiem, gdzie „wylądują” zdjęcia z kolejnych rowerowych
wypraw, a Ciebie natomiast zachęcam do obejrzenia bloga Edyty!

2.
rychtyg.pl Ania na
swoim blogu „z ogromną przyjemnością” stworzyła listę jakościowych pozycji książkowych, z której to
ja z ogromną przyjemnością skorzystam! Zobacz, może znajdziesz coś dla siebie z
listy Ani.

3.
worqshop.pl „jest
to kreatywny blog lifestylowy”, który prowadzi Kasia. Autorka bloga dodała
ciekawy i inspirujący wpis dotyczący dobrych nawyków. Jednym z tych nawyków jest jeden dzień w
tygodniu offline – i ja ten jeden dzień od Kasi kradnę. Sprawdź, może ty w nowych nawykach Kasi
znajdziesz coś dla siebie!

Opublikowano Dodaj komentarz

Nocleg podczas wyprawy rowerowej

gdzie spać podczas wyprawy rowerowej
 
 

Zastanawiasz się, gdzie zaplanować nocleg podczas wyprawy rowerowej? Nie wiesz, jakie miejsce będzie dla Ciebie najlepsze do przenocowania? Na co zwrócić uwagę przy wyborze takiego miejsca?

Na powyższe pytania znajdziesz odpowiedź w dzisiejszym wpisie, który dla Ciebie przygotowałam. Dlatego myślę, że dzięki niemu nie będziesz miała już problemu z wyborem takiego miejsca na nocleg podczas wyprawy rowerem.

Wyprawy rowerowe to niesamowita przygoda. W dodatku nie potrzebujesz wielu rzeczy. Jedynie co jest Ci potrzebne to…  Przeczytaj!

Nocleg podczas wyprawy rowerowej jest bardzo ważny. W związku z tym, warto pomyśleć o nim już na samym początku podróży. Zaoszczędzi nam to nerwów i niepotrzebnego stresu podczas wypraw, w pogoni za noclegiem. Uwierz, że po całodniowym pedałowaniu nie będzie ochoty na jego poszukiwanie.

Dlatego też, pamiętaj, że musisz nabrać sił na kolejny dzień niesamowitych przygód i przede wszystkim pedałowania.

Reasumując, przygotowałam dla Ciebie tekst, w którym znajdziesz odpowiedź, jakie miejsce noclegowe będzie dla Ciebie najlepsze podczas takiej wyprawy rowerowej.

Oprócz tego, dowiesz się w jakich miejscach możesz przenocować podczas wyprawy rowerowej mając namiot, a także jakie miejsce możesz wybrać, gdy go nie masz.

gdzie spać podczas wyprawy rowerowej?


Nocleg podczas wyprawy rowerowej z namiotem 

Przedstawię Ci kilka propozycji, gdzie planować nocleg kiedy zabierasz ze sobą swój „letni” dom? Już Ci mówię!

„na dziko”

Nie wszyscy wiedzą, że prawnie rozbijanie „na dziko” jest w wielu miejscach zabronione. Pamiętaj o tym, kiedy decydujesz się na rozbicie namiotu w miejscu do tego niewyznaczonym. Grozi nam za to mandat lub w najlepszym wypadku przegonienie przez właścicielka działki, na której się rozbiliśmy.

Rozbicie namiotu „na dziko” ma swoje plusy, jak i minusy. Jedną z wielu zalet jest to, że taki sposób noclegu w porównaniu do pola namiotowego jest darmowy. Nie ponosimy z tego tytułu żadnych opłat (za namiot, rower, ciepłą wodę i wiele innych).

Kolejnym plusem wyboru tego miejsca na nocleg podczas wyprawy rowerowej jest poczucie swobody, wolności – jeśli chcemy te kilka dni spędzić w samotności, pobyć sam ze sobą, to rozbicie się „na dziko” sprawdzi się do tego idealnie.

Niestety rozbicie namiotu w takim miejscu, nie tylko może skutkować wydaniem kilkudziesięciu złotych na mandat, ale także wiąże się z innymi nieudogodnieniami. Brak miejsca, w którym możemy się wykapać po całodziennej podróży – jeśli nie rozbijesz się w okolicy jeziora lub innego akwenu, to jest to duży minus takiego miejsca na nocleg. Uwierz, ale po całym dniu pedałowania, człowiek marzy o prysznicu – przynajmniej ja.

Brak możliwości naładowania baterii w telefonie i w innym sprzęcie, który ze sobą zabrałaś. Myślę, że nie muszę Cię przekonywać i tłumaczyć, że naładowany telefon w takiej podróży jest potrzebny, a nawet niezbędny. Ponieważ możesz sprawdzić dalszą trasę, zadzwonić po pomoc i inne.

W takich miejscach, trudno o dobre zabezpieczenie roweru i swoich rzeczy przed różnymi nieprzyjemnymi niespodziankami. Mogą one mieć wpływ na dalszy przebieg naszej wyprawy rowerowej.

Spanie „na dziko” podczas wyprawy rowerowej może być ciekawym doświadczeniem.

Podróże, to nie tylko cudowne chwile i wspomnienia. To także zdobyte doświadczenie. One uczą… Czego? Przeczytaj!

Na polu namiotowym/campingu 

Jeśli interesuje Cię tani i bezpieczny nocleg – to zdecydowanie polecam pole namiotowe lub camping. Za takie miejsce zapłacimy niewiele, a warunki są naprawdę dobre. Często z pomieszczeniem kuchennym, energią elektryczną i sanitariatem. Po całodniowej wycieczce rowerowej, bez problemu możemy zrobić sobie ciepłą herbatę, wykąpać się czy naładować telefon.

Ze względu na fakt, że na polu namiotowym lub campingu zazwyczaj ktoś pilnuje porządku – często jest to sam właściciel takiego miejsca lub po prostu osoba zatrudniona. Dlatego bez problemu dowiesz się wielu informacji o regionie, w którym się zatrzymałaś. Co warto zobaczyć w danym miejscu, a nawet gdzie można coś dobrego zjeść.

Oprócz tego, spotkasz innych podróżujących. Od których z pewnością uzyskasz wiele cennych wskazówek. Podzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami zdobytymi w czasie podróży oraz cennymi wskazówkami, które mogą nam się przydać w dalszej podróży.

Nie masz namiotu, materaca oraz śpiwora? Spokojnie, przedstawię Ci teraz kilka propozycji noclegowych, w których namiot nie jest Ci potrzebny. Dlatego, jeśli nie masz tych rzeczy, to się nie martw, tylko działaj!

Nocleg podczas wyprawy rowerowej bez namiotu 

U kogoś

Na swojej trasie masz rodzinę lub znajomych, u których możesz przenocować, wykąpać się, zostawić rower i swoje rzeczy w bezpiecznym miejscu – to z pewnością odpadają Ci największe problemy związane z organizacją noclegu.

Nie ma co ukrywać, nocowanie u kogoś znajomego jest najlepszą opcją z możliwych. Nocleg u osoby, którą znamy jest przede wszystkim wygodny, bezpieczny i darmowy.

Jest to idealna okazja do spotkania się z rodziną lub przyjaciółmi, których dawno się nie odwiedzało. Można nadrobić stracony czas i wspólnie porozmawiać, pośmiać się lub powspominać.

Często takie spotkania kończą się rozmowami do późnych godzin. Więc bądź przygotowana na to, że tej nocy się nie wyśpisz.

W schronisku młodzieżowym 

Twój nocleg akurat przypada w większym mieście? Chcesz go zwiedzić lub po prostu czujesz, że nie dasz rady wyjechać rowerem na jego obrzeża. To nie zastanawiaj się długo, tylko szukaj noclegu w schronisku młodzieżowym!

Osobiście jestem zaskoczona warunkami panującymi w schroniskach młodzieżowych, mimo jego kilku wad.

Jak dla mnie, wadą takiego miejsca jest nocleg z kilkoma osobami w pokoju, których nie znamy (pokoje 6-osobowe). Dodatkowo – niestety – brakuje bezpiecznego miejsca, aby schronić swój rower.

Ale plusów takiego miejsca jest o wiele więcej. Jednym z nich jest to, że posiadają kuchnię, łazienkę – niestety, zazwyczaj wspólną na kilka pokoi lub jedno piętro). Dodatkowo nie musisz martwić się o to, że będziesz kąpać się w zimnej wodzie (jak to bywa na polach namiotowych), że nie będzie elektryczności.

Czasami schronisko młodzieżowe wyposażone jest w pralkę. Po kilku dniach podróży z pewnością znajdziesz w swoich rzeczach coś, co wymaga odświeżenia.

I przede wszystkim jest tanie. Ponieważ cena noclegu w schronisku młodzieżowym w roku 2017 wynosiła około 30 zł/osobę.

Przy wyborze schroniska młodzieżowego, jako potencjalnego noclegu podczas wyprawy rowerowej należy mieć na uwadze jedną rzecz. Istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia festiwali, koncertów i innych masowych imprez, organizowanych w pobliżu miejsca, gdzie znajduje się schronisko młodzieżowe. Podobnie sprawa wygląda w okresie wakacyjnym. W związku z tym może być trudno z miejscem noclegowym.

Myślisz nad czymś, co mogłabyś kupić rowerzyście? Podpowiem Ci, czego najlepiej nie kupować rowerzyście...

Agroturystka 

O agroturystykach jest mi trudno pisać, ponieważ nie mam dużego doświadczenia, jak z innymi miejscami noclegowymi. Dlatego nie chcę wydawać opinii, kiedy tylko niewiele razy spędziłam noc w agroturystyce. Być może kiedyś będę miała możliwość spania w agroturystyce o wiele więcej, niż do tej pory. Dlatego mam nadzieję, że o agroturystyce jeszcze napiszę. A teraz liczę, że może Ty masz doświadczenie i ochotę podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Chętnie się dowiem.

Hotel 

Ostatnim wymienionym przeze mnie miejscem na nocleg podczas wyprawy rowerowej jest hotel. Jest to miejsce komfortowe (z łazienką przynależącą do pokoju), przyjemne (nie musimy spać w namiocie na materacu), bezpieczne (nie dzielimy pokoju z obcymi ludźmi), ale za te wszystkie udogodnienia musimy zapłacić. Hotel jest drogim noclegiem – jest to jego jedna wada – w przeciwieństwie do pola namiotowego, czy schroniska młodzieżowego.

Dodatkową zaletą wybrania hotelu, jako miejsce noclegowe podczas wyprawy jest możliwość wykupienia posiłku. W rezultacie, nie musisz się zastanawiać, co kupić na śniadanie.

Hotel jest dobrym miejscem dla rowerzystów, ponieważ w takim miejscu szybciej znajdziesz pomieszczenie gospodarcze (garaż) do przechowania roweru.

gdzie nocować podczas wyprawy rowerowej

W związku z tym, że jest wiele fajnych propozycji noclegowych, jestem pewna, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Dla tych osób, które nie mają namiotu lub nie chcą zabierać ze sobą dodatkowego, kilkukilogramowego bagażu, myślę, że z wyborem takiego miejsca nie będzie problemu. Ponieważ jest dużo miejsc, w których można spędzić bezpieczną i komfortową noc.

Być może należysz do osób, które chcą spędzić kilka nocy pod gwieździstym niebem i poczuć dreszczyk emocji, bliskość natury – dlatego myślę, że pole namiotowe i camping na takie noce, będzie zdecydowanie dobrym wyborem.

Ahoj przygodo! 

A Ty, w jakich miejscach preferujesz nocleg na kilka wakacyjnych dni?  Na świeżym powietrzu, czy jednak pod dachem?  

Opublikowano 2 komentarze

Dzień, który zmienił moje życie

To jeden z tych dni, który zapadnie w mojej pamięci na długo (może nawet na zawsze, jeśli nie nabawię się choroby Alzheimera). Dzień, który z pewnością, bezpowrotnie zmienił moje życie i bieg mojej drogi.

„Już od kilku dni czułam, że coś wisi w powietrzu, coś się zmienia. Dlatego że, tyle rzeczy nie pasowało do mojej układanki. Niby wszystko normalnie, ale jednak „coś” było nie tak.”

Myślałam, siedząc z kubkiem malinowej herbaty na kanapie, co mogłoby się takiego wydarzyć, aby było odpowiedzialne za moje samopoczucie i nastrój. Być może, to zasługa tej wrześniowej przejażdżki na rowerze, którą odbyłam kilka dni temu? No, ale co mogło być na niej takiego niezwykłego?

…myślałam nad biegiem mojego życia…

…to był przyjemny, wrześniowy dzień, choć powietrze już nie było tak wakacyjne i ciepłe to jednak nadal pozostawało beztroskie i błogie. Bez wątpienia, gołym okiem można było zauważyć, wchodzącą jesień, która na drzewach zaczynała powoli czuć się, jak u siebie. Zmieniała kolory drzew, zrzucała z nich liście i dawała znać, że życie przemija i się zmienia, że wszystko ma swój początek i koniec. Uświadomiłam sobie to, kiedy zatrzymałam się nad jednym z brzegów jeziora, rozciągającego się wśród kolorowych już drzew. Patrzyłam na delikatnie przesuwające się fale i myślałam nad biegiem mojego życia…

Wzięłam łyk mojej ulubionej herbaty i pomyślałam, że „wszystko ulega zmianie, a życie to ciągła podróż w nieznane i nie zatrzymuje się nawet wtedy, kiedy bardzo tego chcemy.” Wróciłam myślami do dnia wycieczki i oczywiście starałam się znaleźć przyczynę swojego nastroju.

…za każdym razem przypominał mi lata dzieciństwa…

…wjechałam z pędem do lasu. Dobrze znałam to miejsce, ponieważ przejeżdżałam tędy już tyle razy. Poczułam na swoim ciele wilgotne, leśne powietrze, a w moim nosie zawirował leśny zapach grzybów. Zapach, który za każdym razem przypominał mi lata dzieciństwa, kiedy to spacerowałam po lesie i próbowałam ich szukać…

„Ohh…” – westchnęłam, poprawiając sobie nogi na kanapie. „Jak ja dobrze pamiętam te czasy, kiedy mama zabierała mnie do lasu na poszukiwania tych małych, czarnych łepków. Bardzo lubiłam te wyprawy, podczas których pogodnie i radośnie biegałam po lesie, nie zaprzątając sobie głowy, tak „odległą dorosłością”. A teraz? ” Powróciłam myślami do wycieczki.  

dzień, który zmienił moje życie

…strach, który łaził za mną od jakiegoś czasu…

…pewnie podniosłam do przodu głowę i zobaczyłam, że wjeżdżam już na ostatni odcinek ścieżki rowerowej. Biegnie ona wzdłuż grubych, liściastych drzew, które tworzą nad nią ciemną i ponurą aurę. Pomimo że już zaczyna być widać zaciętą wojnę między liśćmi a jesienią, to nadal liście starają się jak najlepiej ochronić ścieżkę przed promieniami słońca. Ten niepokojący nastrój, występujący na tym etapie wycieczki spowodował, że zaczynałam odczuwać strach, który łaził za mną od jakiegoś czasu. Może, jeśli wiedziałabym już, co planuje dla mnie droga, na której się znajduję, to inaczej przejechałabym ten odcinek? Spokojniej, bez strachu, ze świadomością, że i ja dam sobie radę, że nie potrzebnie martwię się na zapas…

Spojrzałam w okno, nie zapominając przy tym o popiciu herbaty, która nie jest już tak ciepła, jak kilkanaście minut wcześniej. Wróciłam myślami do swojej wyprawy, nie dając się rozproszyć widokiem za oknem. Pomyślałam, że „może nie powinnam bać się strachu, z którym przeprowadziłam dość negocjacji (starałam się być silna i przygotowana na niepowodzenia) by spokojnie żyć i uwierzyć w to, że droga, po której jadę jest prosta i jasna.” Po refleksji, wróciłam do dalszej części wycieczki.

…oczywiście wyjechałam z ciemnego, ponurego lasu…

…oczywiście wyjechałam z ciemnego, ponurego lasu i kolejny odcinek wyprawy trwał już po słonecznej i przyjemnej ścieżce. Wróciłam do domu i oto w taki sposób, zakończyła się moja wrześniowa przejażdżka…  

„Ja już wiem co, a raczej kto odpowiedzialny jest za mój nastrój i samopoczucie.” Stojąc w domu przy oknie myślę, że „ten wyjazd z lasu na słoneczną ścieżkę może być świetną metaforą rozszyfrowania zagadki mojego nastroju.” W tym samym momencie, ktoś dzwoni do drzwi. Kieruję się niechętnie w ich kierunku, aby sprawdzić, kto zakłóca moje myślenie. Podnoszę słuchawkę i mówię: „Tak?”. Po drugiej stronie słyszę Jego głos. Już wiem, że za chwilę On też będzie wiedział, kto odpowiedzialny jest za moje samopoczucie i nastrój.  

I mimo że droga, po której jedziemy, stawia przed nami nie małe wyzwanie, to jestem pewna, że będziemy się starać, aby jak najlepiej ją przejechać, odnajdując się w nowej roli. Trzymajcie kciuki. 

Opublikowano 1 komentarz

Czy podróże uczą?

czy podróże uczą

Podróże rowerem to nie tylko świetna zabawa i przygoda, to również dobra nauka. W dzisiejszym wpisie dowiesz się, czy podróże uczą. Poznasz w nim 5 głównych korzyści, których nauczyłam się dzięki podróżowaniu rowerem. Mam nadzieję, że te 5 nauk okaże się być dobrą motywacją do rozpoczęcia swojej przygody z rowerem. Zapraszam.

Czy jeśli kiedyś, ktoś powiedziałby mi, że będę podróżować rowerem i czerpać z tego ogromną satysfakcję i radość – uwierzyłabym? Nie! Na pewno, gdzieś z tyłu głowy chciałam robić „coś” co dałoby mi z życia zadowolenie – ale wyjeżdżać rowerem?

Prawdopodobnie, nigdy sama nie zrobiłabym pierwszego kroku. Nie miałabym na tyle odwagi i determinacji, aby wsiąść na rower i pedałować przed siebie. Potrzebowałam kogoś, kto poprowadzi mnie za rękę, zasieje we mnie ziarenko ciekawości i chęci do rowerowych wypraw. Może, dzięki temu blogowi, to ja zasieje w Tobie to ziarenko, które „kiedyś” u mnie wykiełkowało?

Aby podróżować rowerem i czerpać z tego korzyści, nie potrzebujesz wiele rzeczy. Pisałam o tym tutaj! Zobacz, a przekonasz się, że Twoja podróż jest w zasięgu ręki.

5 głównych korzyści podróżowania

Poniżej znajdziesz 5 głównych korzyści, których nauczyłam się dzięki podróżowaniu rowerem.

Dlatego uważam, że warto pokonać swój strach i wybrać się choć raz w rowerową podróż. Nawet tylko po to, aby skorzystać z pozytywnych skutków takiej wyprawy.

 Odwaga 

Samo podjęcie decyzji i zdecydowanie, że wybierasz się w podróż rowerem – jest odwagą. Kiedy przekraczasz próg domu, musisz mieć świadomość, że teraz należy zaopiekować się sobą. Należy zorganizować sobie nocleg, wyżywienie, czasami dopytać o drogę – bo GPS może zawieść – o sklep rowerowy – bo może spotkać Cię awaria roweru. Nawet jeśli Twoja podróż będzie bardzo szczegółowo zaplanowana, to należy być przygotowanym na to, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. 

Dobrze pamiętam swoją pierwszą, rowerową podróż. Tak bardzo się bałam, czy na pewno dam radę przejechać zaplanowane kilometry. Czy namiot jest bezpiecznym domem na dwa tygodnie – przecież ostatni raz w namiocie „spałam”, jak byłam mała i to bardziej dla zabawy (po zjedzeniu przygotowanych kanapek, na noc i tak uciekaliśmy spać do domu :)). A co zrobię jeśli będzie burza – przecież, ja tak bardzo boje się burzy. Jak się okazało, strach ma tylko wielkie oczy. A teraz już wiem, że nie warto martwić się na zapas rzeczami, które niepotrzebnie Cię nakręcają. Powodują one, że zamiast cieszyć się z wyprawy, gdzieś z tyłu głowy będzie pojawiał się strach.

Poznanie innego 

Podróżowanie pozwala poznać kulturę i obyczaje innych ludzi, ich sposób życia, poznać inne regiony geograficzne, ich historię.

Gdzie szukać noclegu? Tutaj Ci podpowiadam!

Zaradność 

Podczas wyprawy rowerowej – i innej – na pewno zdarzy się, że niezliczoną ilość razy będzie trzeba wykorzystać swoje umiejętności. Nauczysz się radzenia sobie w różnych, może nawet trudnych sytuacjach.

Podczas naszych wypraw, wielokrotnie musieliśmy zmierzyć się z nieprzewidzianymi sytuacjami, takimi jak: awaria roweru, która przytrafiła nam się w późnych godzinach popołudniowych, 7 kilometrów od miejscowości, w której „prawdopodobnie” jest sklep rowerowy, zła organizacja wyżywienia, ponieważ nie myśleliśmy, że sklepy spożywcze na wioskach są zazwyczaj zamykane wcześniej, czy problemy z przetransportowaniem rowerów (nas to spotkało na trasie Ustrzyki Dolne – Kraków) i jeszcze wiele innych trudności. A Więc widzisz – podróże uczą! Dlatego – bądź zaradny!

Poznanie ludzi podróżujących 

Poznajesz ciekawych ludzi, którzy chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami, przygodami, dają wskazówki, ale również pomagają jeśli jest to konieczne. To oni też będą dodawać Ci sił i wiary w to, że Tobie też się uda.

Na naszej drodze spotkaliśmy bardzo miłych, przyjaźnie i pozytywnie nastawionych podróżników. Bardzo miło porozmawiać z kimś o wspólnych pasjach, wymienić się cennymi wskazówkami.

I NAJWAŻNIEJSZE! Podróże uczą

Poznania siebie 

Podczas podróży, która trwa kilka dni, masz prawo czuć się niekomfortowo, bo zmęczenie daje o sobie znać coraz bardziej. Czasami jest to bitwa z samym sobą, pokonujesz swoje granice, jeśli do tego dochodzą jeszcze niesprzyjające warunki atmosferyczne, to walka zdecydowanie staje się trudniejsza.

Na takiej wyprawie człowiek nie udaje kogoś innego, pokazuje kim tak naprawdę jest. Dzięki kilkugodzinnej jeździe na rowerze, podróżujący ma czas na przemyślenia, marzenia, nowe postanowienia.

Fajnie mieć w życiu coś swojego, unikatowego… O tym, że warto coś takiego swojego poszukać i mieć pisałam tutaj. Znajdź w sobie pasje!

Korzyści, które uważam za wyniesione z wypraw rowerowych, często nie są związane z sytuacjami zbyt komfortowymi na pierwszy rzut oka. Pamiętaj jednak, że z każdej sytuacji można wyjść i dodatkowo wyciągnąć z niej dobrą lekcję. Jestem szczęśliwa, że pokonałam swój strach i Tobie też życzę, aby strach nie wygrał z Twoimi słabościami i nie przysłonił chęci, w dążeniu do realizacji swoich pasji.

A Ty, jak traktujesz trudne i
kryzysowe sytuacje? Jako dobrą lekcję do wyciągnięcia z nich wniosków?
Czy raczej nie? Uważasz także, że podróże uczą?

Opublikowano Dodaj komentarz

Jak świadomie zaplanować swój rok? Już Ci mówię!

jak świadomie zaplanować rok?

Siadam przy biurku, na stoliku czeka na mnie już zaparzona kawa, której tak dawno nie piłam. Jeju… jak to możliwe, że od czterech miesięcy tego słodkiego płynu nie miałam w ustach? Ale dzisiaj nie o piciu kawy i jej zapomnianym, aromatycznym smaku, lecz o tym, jak świadomie zaplanować rok.

Biorę do ręki długopis i zaczynam kreślić swoje główne cele na 2018 rok.

Styczeń to czas podsumowań, ale także czas wyznaczania nowych celów, marzeń. Mamy nowe 12 miesięcy, które możemy świadomie zaplanować.  Tak, aby ten rok pomógł nam przezwyciężyć nasze słabości, zawalczyć ze złymi nawykami, a także, aby dał nam odwagę do realizacji tego, czego pragniemy, o czym marzymy.

Dlaczego warto świadomie planować rok?

Zgadza się, że nigdy nie robiłam podsumowań przemijającego roku. Nie zawracałam sobie głowy „jakimś” długofalowym planowaniem przyszłego. Również nie spisywałam celów, marzeń, czy pragnień. Owszem, miałam swój cel w myślach, ale zazwyczaj po pierwszym miesiącu „gdzieś” uleciał i ślad po nim zaginął.

Zapisanie na kartce swojego celu na nadchodzący rok, pozwala na jego skrupulatne realizowanie, krok po kroku.Bo, jak w piosence Nie czekaj Barbary Wrońskiej Teraz jest najlepszy czas, żeby w skrzydła puścić wiatr. Nie czekaj…

Czemu planuję? Chyba świadomie dorosłam do tego, aby wziąć swoje życie w garść i mieć kontrolę nad tym, o czym marzę i zacząć to spełniać.

Planuje również dlatego, że ten rok zapowiada się dla mnie wyjątkowo i zagadkowo. Więc chcę nakierować cześć spraw w taki sposób, aby w grudniu usiąść i pomyśleć, że był to dobrze wykorzystany rok.

Każdy z nas ma w życiu taki dzień, który zmienia nasze ówczesne drogowskazy. U jednych jest to nowa praca, nowy związek, strata kogoś bliskiego…, a u mnie? Jeśli masz ochotę go poznać, to wskakuj do wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

U mnie ten rok będzie pod hasłem: SAMODYSCYPLINA. Pod tym słowem kryją się wszelkie, codzienne dobre nawyki, plany na kolejne miesiące, które chcę, aby zakorzeniły się w mojej krwi na stałe.

jak świadomie zaplanować rok

Podziel swoje życie na kategorie.

Moje postanowienia podzieliłam na cztery kategorię (życie prywatne, zdrowie, rozwój osobisty oraz Blog), nad którymi chcę zapanować w 2018 roku. Pomoże to świadomie zaplanować swój rok, ponieważ zaprojektujesz swoje cztery główne kategorie życia.

Cele długofalowe, które dotyczą całego roku, a także krótkofalowe, które obejmują pojedyncze miesiące. Dzięki temu, w łatwy sposób można określić cele odpowiadające każdej dziedzinie, której chcę się poświęcić więcej uwagi.

Są to elementy mojego życia, nad którymi chcę panować i mieć władzę. Dlatego też, będę odznaczać każdego miesiąca, w jakim miejscu jest realizacja mojego rocznego postanowienia.

ŻYCIE PRYWATNE

W gąszczu pracy, szybkim tempie życia, zapomniałam o pielęgnowaniu tego, co jest dla mnie najważniejsze. Ponieważ zbyt często w roku 2017 łapałam się na tym, że nie poświęcałam sobie wystarczająco dużo czasu.

Przede wszystkim zabrakło spacerów, rozmów samej ze sobą, poczucia kobiecości, zaangażowania się w obowiązki domowe czy relacji międzyludzkich.

Z pewnością nie chcę, aby w tym roku lenistwo,  czy złe nawyki przezwyciężyły moje życie.

ZDROWIE

Stanowczo stwierdzam, że w poprzednim roku zabrakło również samodyscypliny, determinacji i samozaparcia do lepszej wersji siebie.

Dałam porwać się wirowi pracy i „nudnemu” życiu. W tej kategorii znajdują się plany, obejmujące powroty do regularnego uprawiania sportu. Skrupulatnego zwrócenia uwagi na to, co jem, a także wizyty u specjalistów, czy przygotowania do pewnych, sportowych zadań.

ROZWÓJ OSOBISTY

Jestem osobą, która często zapał i chęci ma w pierwszej fazie pomysłu. Szybko zniechęcam się do podjętych przeze mnie projektów. W związku z tym, powstaje wiele niedokończonych zadań, pojawia się frustracja i brak chęci na podjęcie kolejnych rzeczy.

W tym roku, chcę panować i mieć kontrole nad sukcesywnym poszerzaniem wiedzy. Plany w tej kategorii dotykają przede wszystkim: regularnego czytania książek, artykułów tematycznych, związanych z praca zawodową, zdobycia tytułu magistra, obserwacji ciekawych i inspirujących stron.

BLOG

Ostatnią kategorią, nad którą świadomie będę pracować w 2018 roku jest blog. Założenie i prowadzenie bloga było moim ciągłym, przekładanym marzeniem, które przegrywało z kompleksami.

Dlatego też, chcę stworzyć przyjazne miejsce dla siebie, które każdego dnia będzie przypominać mi o samodyscyplinie, o spełnianiu najskrytszych marzeń, o realizowaniu pragnień. Chcę również, aby moje działania związane z blogiem były dla Ciebie inspiracją na lepsze jutro!

jak świadomie zaplanować swój rok

Miej na uwadze swoje możliwości w świadomym planowaniu

Przy konstrukcji planu na kolejne 365 dni, wzięłam również pod uwagę możliwości i warunki ograniczające moje cele. Dlatego też, w moich tegorocznych planach nie znajdzie się żadna, długa podróż. Nie będzie również żadnych dodatkowych szkoleń, czy rzeczy związanych z finansami, czasem i zaangażowaniem.  

Myślę, że takie rozłożenie elementów życia na czynniki pierwsze oraz zbadanie swoich możliwości, pomoże świadomie zaplanować rok. Pozwoli na to, aby realne dążyć do poprawy i zadowolenia z życia.

Może i Ty stworzysz swoją listę planów i marzeń na tegoroczny rok? A może masz już swoje postanowienia na lepszą wersję siebie? Chętnie dowiem się co wpływa na budowanie Twojej samodyscypliny i jak sobie z nią radzisz?