Opublikowano Dodaj komentarz

Tymczasem styczeń!

Styczeń
to czas, w którym zazwyczaj podsumujemy przemijający rok. Oceniamy, analizujemy
czy jesteśmy zadowoleni ze sposobu wykorzystania swoich dwunastu miesięcy czy
jednak mogliśmy zrobić coś więcej. Ale styczeń, to nie tylko podsumowania z
przemijającego czasu, ale również, to czas nowych celów, postanowień, wyzwań.

Pierwszy raz w tym roku – nie przez
przypadek zresztą – podeszłam, tak racjonalnie do realizacji swoich, przyszłych
marzeń. Jeśli masz ochotę przeczytać, jak świadomie zaplanowałam swój nadchodzący rok, zapraszam do przeczytania.

Nie owijając w bawełnę będzie to szczególny
rok: dla mnie, ale także dla NASZEJ TRÓJKI! Chcę być „w pewnym stopniu” –
chociaż wiem, że nie wszystko zdołałam przewidzieć – przygotowana na ten
WYJĄTKOWY rok. 

Chcesz o tym poczytać? To wskakuj do
wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

Nowy
rok – i świadomość, że moją białą kartkę mogę zapisać swoimi wyzwaniami –
wpłynął na mnie bardzo pozytywnie. Poczułam przypływ energii, chęci i zapału do
realizacji tego, co sobie „wymyśliłam”.

Tymczasem
przedstawiam ci sprawozdanie z mojego stycznia. Usiądź wygodnie i poczuj moją falę inspiracji!
ROZWÓJ OSOBISTY

Nie prosiłam a mam.
WSZYSTKO MAM!
[MIKROMUSIC]

SŁUCHAŁAM
na krzywy ryj
w wykonaniu zespołu MIKROMUSIC, którą usłyszałam w radiowej Trójce.
Piosenka od razu wpadła mi w ucho i zauroczyła
tekstem, muzyką, głosem. A jak później odnalazłam teledysk to moje zauroczenie
tą piosenką sięgnęło zenitu. Też tak macie, jeśli spodoba Wam się jakaś
piosenka –  tak bardzo, ale tak bardzo,
bardzo – to nie możecie się od niej oderwać i moglibyście słuchać jej
nieustannie, czy tylko ja jestem taka sfiksowana?
Może wynikało to z jej
prostego przekazu, który pobudził mnie do refleksji. Bo kurczę, tak naprawdę
wszystko mamy, ale ciągle dążymy do więcej i więcej. Jakby to więcej miało coś zmienić w naszym
życiu. Czy nie lepiej trochę odpuścić i
po prostu żyć? Wyznaczać sobie nowe marzenia, cele i małymi kroczkami zbliżać
się do ich realizacji? Bez niepotrzebnej presji, stresu czy zazdrości.
Nie patrzeć na innych, tylko czerpać
pozytywy z tego, co
dało nam życie.

Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero

CZYTAŁAM
Zimowy wiatr na twojej twarzy
Carla Montero.
To przejmująca panorama ludzkiego losu, z
którego kpi wielka historia”. Myślę, że te słowa trafiają w sedno opisując tę
pozycję.
„Opasła lektura” –
osobiście nie przepadam za książkami o dużej liczbie stron – która porwała mnie
w świat Leny i Guillena. I nie jest to historia dwojga ludzi, których droga
usłana jest różami, a na koniec możemy spodziewać się happy endu. Są to jednak
losy ludzi, którzy –  rzuceni w szpony
wojny – poprzez swoje wybory „ranią” siebie, komplikując sobie życie.
 
Książkę
czytało mi się bardzo przyjemnie. Fabuła na tyle wciągająca, że nie pozwoliła
mi od siebie uciec i dzięki temu spędziłam z nią kilka godzin, których nie
żałuję!

OGLĄDAŁAM
Jutro będziemy szczęśliwi.
To komediodramat Hugo Gélin, który
poleciła mi Patrycja – cieszę się, że nasza rozmowa zeszła na temat filmów, w związku z tym mogłam
w niedzielne popołudnie zobaczyć dobry film.
Jutro będziemy szczęśliwi
to zabawny i pełen czułości film, ukazujący silną więź między ojcem a córką.
Córką, która „spada” na niego jak grom z jasnego nieba w czasie, kiedy on wiedzie
spokojne i beztroskie życie na Francuskiej Riwierze. Czy główny bohater –
Samuel – odnajdzie się w nowej roli jako ojciec? Zobacz, bo naprawdę warto!
Jeśli szukasz filmu na
wieczór, to chętnie Ci go polecam. Myślę, że każdy rodzić (obecny czy przyszły)
powinien go obejrzeć!
UCZYŁAM
SIĘ na zaliczenia i egzaminy.
Czas zbliżającej się
sesji na uczelni jest dla mnie  zazwyczaj
gorący (dlaczego nie mogę się uczyć systematycznie, tylko przeważnie wszystko
zostawiam na sam koniec?). I mimo że jej temperatura była zdecydowanie niższa,
niż we wcześniejszych zaliczeniach semestralnych, to i tak dało się odczuć
powiew gorąca.                                                                                      
ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM
WDZIĘCZNA ZA:
Szycie.
W
tym miesiącu uszyłam – moim zdaniem – świetne worki, plecaki (oceńcie sami!),
które przydadzą się na wiosenne spacery. Z tego zafascynowania i dumy, że tak
dobrze idzie mi ich szycie – uszyłam, aż
trzy!
Myślę, że zorganizuję „jakiś” fajny, kreatywny konkurs, który pomoże
mi znaleźć nowych właścicieli. Co Wy na to? Ktoś chętny na wzięcie udziału?
worek - plecak
Śnieg.
Brakowało
mi tego białego puchu w grudniu, który może zmieniłby moją atmosferę świąt i
odczucia z nimi związane. Dlatego też, cieszę się, że w styczniu tego śniegu
nie zabrakło i mogłam oglądać go na drzewach i słuchać jak skrzypi pod moimi
butami. Lubię śnieg!
Płatki śniegu
WOŚP
i jestem wdzięczna, że jest taka organizacja, która pomaga i mobilizuje TYLU
ludzi do pomagania.
Dlatego też, miło mi, że mogłam dołożyć
swoją kropelkę do morza dobroci. Może kiedyś i ja, a może i moi bliscy będą
potrzebować sprzętu zakupionego dzięki akcji WOŚP, kto wie?
CIESZĘ
SIĘ, że u naszego Malcika wszystko dobrze.
W styczniu
dowiedzieliśmy się czy to Pan czy Pani kryję się w moim brzuszku – może teraz
bardziej pasuję określenie brzuuuchu! I choć płeć nie była dla mnie ważna, to
jednak cieszę się, że na 99% już WIEM i w sklepie z ubrankami mogę wybierać działy dla nas!
OCZEKUJĘ
NA remont małego pokoiku dla Malcika.
Chyba jeszcze nigdy tak
nie planowałam i nie oczekiwałam remontu jak teraz – zdecydowanie syndrom wicia
gniazdka dopadł i mnie! Nie mogę się już doczekać, kiedy pokoik nabierze
gotowości na przyjęcie nowego członka rodziny, a ja będę mogła spędzać w nim
więcej, niż dotychczas. Bardzo się cieszę, że w końcu wyrzucę tę ohydną roletę,
która tak bardzo mi się nie podoba, a nie miałam okazji się jej pozbyć – aaa w
końcu przyszedł na nią czas! –  ściany
zmienią kolor z ciemnego fioletu na jasny szary, a na miejscu drewnianej
komody stanie łóżeczko.
ZDROWIE

CZUJĘ
SIĘ w kratkę.
U mnie z samopoczuciem, jak z pogodą –
czasami słońce, czasami deszcz. Chwilami mam ochotę tylko się przytulać lub
leżeć z książką i odpoczywać, a momentami włącza mi się syndrom wicia gniazdka i mam ochotę sprzątać, układać, przestawiać i wymyślać nowe zadania dla mojego R. I może nie powinnam w tym czasie obserwować
swojego samopoczucia bo – wiadomo (oczywiście z przymrużeniem oka)  –  hormony
w moim organizmie buzują jak szalone i robią z nim co chcą – jednak staram się
im utrzeć nosa! 
pyszne jagodzianki
JEM
jagodzianki z dżemem wiśniowym 🙂
Jeju… jakie one są
przepyszne! I jak autorka bloga Kwestia Smaku – Asia – zapewnia „że nie zawiedziecie się na tym przepisie” – to
jest zdecydowanie prawda! „Nierozerwalnie kojarzą się z latem i latem
najlepiej smakują” To u mnie jednak te
jagodzianki nie zasługują TYLKO na lato.
One goszczą u mnie całym rokiem! 

BLOG
OBSERWUJĘ
I POLECAM

1. dekorujchwile.pl  to
miejsce – jak zapewnia autorka bloga Edyta – w którym króluje kreatywność. I ja
się z nią w zupełności zgadzam! Moje serce skradł własnoręcznie wykonany album, który chciałabym
mieć na swojej półce! I już wiem, gdzie „wylądują” zdjęcia z kolejnych rowerowych
wypraw, a Ciebie natomiast zachęcam do obejrzenia bloga Edyty!

2.
rychtyg.pl Ania na
swoim blogu „z ogromną przyjemnością” stworzyła listę jakościowych pozycji książkowych, z której to
ja z ogromną przyjemnością skorzystam! Zobacz, może znajdziesz coś dla siebie z
listy Ani.

3.
worqshop.pl „jest
to kreatywny blog lifestylowy”, który prowadzi Kasia. Autorka bloga dodała
ciekawy i inspirujący wpis dotyczący dobrych nawyków. Jednym z tych nawyków jest jeden dzień w
tygodniu offline – i ja ten jeden dzień od Kasi kradnę. Sprawdź, może ty w nowych nawykach Kasi
znajdziesz coś dla siebie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *