Opublikowano Dodaj komentarz

Tymczasem marzec!

Mam
wrażenie, że czas dla mnie przyśpieszył. Dni uciekają mi w tak zaskakująco szybkim
tępię, że nie mogę za nimi zdążyć. Przecież jeszcze nie tak dawno pisałam podsumowanie
ze stycznia, a już muszę pisać o moim marcu. Niech ktoś zatrzyma ten czas,
chodź na chwilkę!
Powiedzonko
w marcu jak w garncu idealnie do tego
miesiąca pasuje, bo kilka wiosennych dni wraz z falami zimna dobrze się z nami
„bawiło”. Już miałam nadzieje, że wiosna na dobre u nas zawitała, to jednak ona
wolała zagościć się, ale tylko w witrynach sklepowych. 
Lubię
wiosnę, jak wszystko zaczyna powolutku budzić się do życia. Nawet u mnie
zauważyłam poprawę nastroju, a także przypływ chęci, która małymi kopniakami
motywuję do działania – tych kilka wiosennych dni było mi potrzebne!
Ale
nie tylko ja poczułam i wykorzystałam pierwsze podrygi wiosny. Coraz więcej
osób można zauważyć spacerujących, jeżdżących na rowerach, rolkach czy
biegających. Chwilami im zazdroszczę, bo ja też chcę wskoczyć już na
rower!

  

ROZWÓJ OSOBISTY



„Wiem jedno – siła jest wtedy, kiedy
ma się swoją pasję i ciągle robi COŚ fantastycznego, swojego,
własnego
i można się z tym podzielić z innymi”
              
[JERZY
GÓRSKI]


SŁUCHAŁAM
webinar Oli Budzyńskiej.
Ola poprowadziła webinar na temat Jak radzić sobie z krytyką i działać?
Nie ukrywam, że z krytyką nigdy nie umiałam, chyba nadal nie umiem sobie radzić
choć od jakiegoś czasu uczę się z nią „komunikować”. Od kiedy pamiętam, zawsze
miałam niską samoocenę i bacznie zwracałam uwagę na to co mówią o mnie inni. Nie
mogłam sobie w żaden sposób z nią poradzić, a tym bardziej przejść jeden krok
przed nią. Podam prosty przykład. Z założeniem strony na facebooku czekałam – nawet
nie wiem za czym – do ostatniego możliwego momentu. No, ale najwyższy czas „stanąć przed lustrem tak pewnie jak facet”- KĘKĘ.
CZYTAŁAM
dużo!

Najlepszy. Gdy słabość
staje się siłą.
Książka napisana przez Łukasza Grassa,
którą autoryzował sam bohater – Jerzy Górski (były narkoman i monarowiec, a
przede wszystkim legenda polskiego triathlonu).
  
Jest to piękna historia
człowieka, który dotknął dna, ale dzięki swojej determinacji, sile i pomocy
przyjaciół wzniósł się wysoko, gdzie większość z nas nawet o tym nie marzy, a
tym bardziej nie myśli. Losy Jerzego Górskiego pokazują, że nigdy nie jest
późno na zmiany w swoim życiu, że nigdy nie warto się poddawać i należy walczyć
z całych sił o lepsze jutro, o nas samych!
Książka daje mocnego
kopniaka, aby nie czekać na lepszy czas, tylko już dziś realizować swoje
marzenia. Jeśli jesteś w „zawieszeniu” i nie wiesz, którą drogę wybrać lub
straciłeś motywację w osiąganiu swoich marzeń, celów –  to ta książka jest dla Ciebie!
Za zamkniętymi drzwiami – B.A. Paris Światowy
bestseller? Zdecydowanie nie dla mnie! Książka, to thriller
psychologiczny, która opisuje losy małżeństwa – doskonałego małżeństwa czy
jednak perfekcyjnego kłamstwa
?  
Powieść napisana prostym
językiem, którą czyta się bardzo szybko. Jest to lektura na jeden, dłuższy
wieczór i idealnie nadaję się na „pierwszą” książkę po dłuższej przerwie w
nieczytaniu. Nie potrzebna jest żadna analiza postaci czy brnięcie przez długie
opisy.
   
Czekałam na tę książkę,
po tylu pozytywnych komentarzach i tych kolejkach w bibliotece po tę pozycję,
wiedziałam, że muszę sprawdzić, co to za bestseller. I kiedy zobaczyłam w
sklepie, że jest w sprzedaży, od razu, bez namysłu wsadziłam do koszyka. Czy
był to dobry ruch z mojej strony? Sądzę jednak, że mogłam poczekać w jednej z
kolejek do tej książki. Wiem jednak, że bestsellery są przereklamowane!
Na mnie książka nie
zrobiła wielkiego wow, ale każdy ma prawo mieć swój pogląd i może akurat tobie
książka przypadnie do gustu.

Kuba – Jakub Błaszczykowski, Małgorzata
Domagalik
Książka Kuba to autobiografia Kuby
Błaszczykowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich piłkarzy, który dzięki
swojej sile charakteru, pracowitości „wspiął się na piłkarski szczyt”. Mimo że historia Kuby
Błaszczykowskiego jest prawdziwą historią pisaną przez życie i osobiście cenię
go jako piłkarza, a tym bardziej jako człowieka, to niestety książka nie
trafiła w mój gust. Jest to tak naprawdę zbiór wywiadów przeprowadzonych wśród
rodziny, przyjaciół i znajomych, którzy w sposób idealistyczny wypowiadali się
na temat Kuby. Wydaję mi się, że sama autorka książki jest zafascynowana Kubą
do takiego stopnia, że zrobiła z tego „przesłodzony” misz-masz o Kubie.
Dlaczego warto
przeczytać? Uważam, że poznanie historii Kuby, która pokazuję, że nawet w
trudnych sytuacjach i wydarzeniach w życiu, jesteśmy w stanie zajść daleko.  Historia ta, da
nam wiele do myślenia. Tylko potrzeba nam wiary w siebie, chęci i determinacji. 
    
OGLĄDAŁAM
„dziwne” filmy.
W marcu nie miałam szczęścia do filmów.
Jeśli macie jakieś propozycję filmowe, które warto zobaczyć, to ja chętnie
poproszę. A tymczasem obejrzałam:
Kształt wody reżyserowany przez Guillermo del
Toro.
Jest to film, którego w ogóle nie zrozumiałam, a poszukiwałam
sensu tam, gdzie go nie było. Nawet nie potrafię opisać o czym był film. W
mojej ocenie jedynie tytuł filmu zasługuję na dobre noty.
Pocałunek dla Jeda w reżyserii Maurice Linnane. Dziewiętnastoletnia
Orla wygrywa program program telewizyjny, którego nagrodą jest odnalezienie
Jeda Wooda i pocałowanie go. Jest to komedia, przy której ani razu się nie
uśmiechnęłam – może z moim poczuciem humoru coś jest nie tak?
Drapacz chmur – Rune Schiott – komediodramat,
który porusza problemy dorastania nastolatków, a wraz z nimi toksyczne
zachowanie rodziców, którzy nie potrafią radzić sobie ze swoimi problemami.
UCZYŁAM
SIĘ rosyjskiego.
I choć jest to tylko chwilowe (język na
studiach), to cieszę się, że mam okazję trochę „liznąć” tego języka. A
najbardziej podoba mi się jego melodyjność i oczywiście literki. Stwierdzam
nawet, że po rosyjsku piszę ładniej niż po polsku. Mam nadzieję, że kiedyś
wrócę do nauki tego języka!

ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM
WDZIĘCZNA ZA

Spacery
– te kilka ciepłych dni spędziłam na spacerowaniu. Jak dobrze, że mogłam wyjść
z mojej dziupli nie czując przy tym smogu, który stawiał mi włosy dęba. Mam w
okolicy tyle pięknych miejsc do spacerowania, że nie zamierzam z żadnego
rezygnować, podczas majowych wyjść.
  
Szkołę
rodzenia
– to były dwa tygodnie dobrze spożytkowanego czasu –
mam nadzieję, że tyle czasu wystarczy, aby nie zgubić się w nowej roli. Uważam,
że trafiłam do dobrej szkoły rodzenia (jeśli ktoś jest z Olsztyna i spodziewa
się bobasa, to chętnie polecę), w której dowiedziałam się wielu wartościowych
rzeczy, o których nie miałam nawet pojęcia. Zajęcia prowadzone przez położną –
psycholog, która z ogromnym zaangażowaniem i spokojem prowadziła zajęcia.
Szkoda tylko, że te dwa tygodnie, tak szybko minęły!
CIESZĘ
SIĘ,
że wyprawkę mam już za sobą. Nawet nie wiedziałam jak
się za to zabrać i marzyłam, żeby ktoś to zrobił za mnie. Prawdopodobnie nie
wszystko zostało kupione i przygotowane, ale nie chcę już nad tym myśleć. Mam
dość zastanawiania się czy termometr kupić taki czy owaki, czy rozmiar 56 to
będzie dobry, czy może okaże się za duży, albo za mały. Czy pampersy takiej
firmy, czy może innej i wiele innych rzeczy, które powodowały, że nikł mi
uśmiech na samą myśl o zakupach. Z końcem marca zakończyłam swoje kompletowanie
wyprawki, resztę zostawiam dla przyszłego taty – przecież nie może się nudzić,
jak ja będę w szpitalu J. Jeśli macie jakieś rady, które rzeczy
warto mieć już w pierwszych dniach życia dziecka, to chętnie przekaże wskazówki
przyszłemu tacie. Teraz jest czas dla mnie!

OCZEKUJĘ
NA dołączenie Malcika do naszej rodziny.
Chodź świadomość,
że każdy dzień jest bliższy godziny zero, przyprawia mnie o ból głowy i
„dygoczące nogi” –  po prostu się boję.
Jednak wolę mieć to już za sobą, bo kolejne badania, testy, nieprzespane noce,
wychodzenie z łóżka jak tarzająca się foka – dobrze, że ten mój Rafał jest
szczupły, bo inaczej bym go nie przeskoczyła – ciągle głodna, puchnące ręce i
nogi powodują, że marzenia o gromadce dzieci stawiam pod dużym znakiem
zapytania.
 
ZDROWIE

CZUJĘ
SIĘ w kratkę.
Nic się nie zmieniło od poprzednich
miesięcy, doszło jeszcze więcej obowiązków do moich rannych rytuałów (mierzenie
ciśnienia). Więc mogę stwierdzić, że miałam piękny pierwszy trymestr ciąży,
gdzie wymioty na tle tych wszystkich aktualnych schorzeń to mały, niewidoczny
pryszcz. Początki ciąży mogę uznać
za „w miarę” spokojne i przyjemne, tak ta końcówka ciąży daje mi w kość.

JEM
produkty z małą ilością cukru.
Jaką ja mam ochotę na
serniczek z brzoskwiniami, lody, babeczki z kremem i kawę. Tak, mam ogromną ochotę
na kawę! Już nie mogę się doczekać, kiedy po porodzie napije się dobrej kawy z
mlekiem. Mam już dylemat czy poprosić Rafała o leniwe na słodko czy o dobrą
kawę po urodzeniu dziecka. Kurczę, z moimi zachciankami to niedługo catering
będzie musiał przyjechać na porodówkę.
 
Na ten czas muszę zadowolić się Kanapkamiz mozzarellą i pomidorem, które są pyszne, jednak zjadłabym sobie od czasu do
czasu pierogi z jagodami. Przepis na kanapki z mozzarellą i pomidorem
znajdziesz na blogu!

BLOG


OBSERWUJĘ
I POLECAM


1. Na blogu mamozo.com można znaleźć
ciekawy wpis dotyczący tego, jak
radzić sobie ze zbyt częstym korzystaniem ze smartfonu. Autorka bloga –
Ewelina – „sprzedaje” sprawdzone rady, w jaki sposób można ograniczyć używanie
smartfonu. 

2. Agnieszka na swoim
blogu aciecwierz.pl dodała
wartościowy wpis, w którym opisuje
wskazówki, jak polubić siebie. Zaznacza, że „samoakceptacja to ciężka
praca”, z którą się zgadzam. Sama mam z tym kłopoty.

3. Na blogu chilliczosnekioliwa.pl odnalazłam
wpis jak ustawić aparat
względem potraw. Nie ukrywam, że z podstawami fotografii, czy sama
fotografią mam problemy. A dzięki temu wpisowi jestem o krok – mam nadzieję –
bliższa tworzeniu ładnych zdjęć. Zdjęcia Zuzi są przepyszne! Sama sprawdź!


I
oto takim sposobem dobrnęliśmy do końca marca. To był owocny miesiąc. Udało mi
się zrobić więcej niż w lutym, który przeleciał mi przez palce!


Jeśli masz ochotę zobaczyć, jak
„przebimbałam” luty, to wskakuj do podsumowania z lutego.

Czas
przygotować się do kwietnia i wejść do niego pewnym krokiem! Przygotowani na kwiecień?

Opublikowano Dodaj komentarz

Zapiekanki z mozzarellą i pomidorem

Dziś na bloga wjeżdża
przepis na smaczne i błyskawiczne zapiekanki z mozzarellą i pomidorem. Idealnie
sprawdzają się w dzisiejszym tempie życia, w którym pędzimy i nie mamy czasu na
przesiadywanie w kuchni. Jeśli akurat nie masz za wiele czasu na przygotowanie
śniadania lub kolacji – bo musiałaś posiedzieć dłużej w pracy, dzieci chcą się
bawić lub koleżanka niespodziewanie zapowiedziała swoje przyjście, a Ty nie
masz pomysłu co przygotować –  to podsyłam Ci pomysł na COŚ naprawdę
pysznego, a przy okazji zdrowego i taniego!

U mnie zapiekanki bardzo
dobrze sprawdzają się podczas spotkań ze znajomymi lub rodziną, a obecnie nawet
królują w mojej diecie cukrzycowej. Dlatego też aktualnie w mojej kuchni można
spotkać zapach piekących się zapiekanek. Nie podnoszą u mnie glukozy do takiego
stopnia, że mój glukometr musi świecić jak dojrzały pomidor, a ja dzięki temu
mogę się nimi zajadać nie martwiąc się o mój poziom cukru we krwi. Na ich
przygotowanie nie spędzam dużo czasu więc mogę w tym czasie zrobić wiele innych
rzeczy.
Jeśli spodziewasz się
gości, imprezki czy po prostu nie masz ochoty i czasu na przyrządzanie czegoś
do jedzenia co zajmie Ci dużo czasu, a Twoim priorytetem jest coś szybko i
zdrowo przekąsić –  to nie wahaj się tylko rób zapiekanki! Na ich przygotowanie nie
stracisz dużo czasu. Te kilka produktów
sprawi, że Twoi znajomi, ale przede wszystkim Twoje kupki smakowe, nie będą
narzekać!     

Poniżej znajdziesz
przepis na zapiekanki z mozzarellą i pomidorem.
Zapiekanki
z mozzarellą i pomidorem
Składniki:
  • Pieczywo
  • Ser
    mozzarella
  • Bazylia
    (świeża lub suszona)
  • Masło
    lub oliwa z oliwek ze szczyptą czosnku granulowanego
  • Pomidor

Sposób wykonania:
Pieczywo pokroić na
kromki. Kromki pieczywa posmarować masłem lub skropić oliwą z oliwek, posypać
szczypta czosnku granulowanego. Na przygotowaną bazę z pieczywa i masła
nakładamy: plasterki pomidora, plasterki sera mozzarella oraz posypujemy
suszona bazylią (jeśli używasz świeżej bazylii to nakładamy ją na kanapki po
wyjęciu z piekarnika).
Piekarnik rozgrzewamy do
180 stopni C i zapiekamy do momentu zapieczenia się sera (około 10 minut).
Prawda, że przygotowanie
tych kanapek nie sprawi, że spędzimy dużo czasu w kuchni, a po kilku minutach
będziemy cieszyć się ich smakiem!
A może Ty posiadasz przepis
na pyszną i błyskawiczną przekąskę, która nada się na spotkania ze znajomymi? Może
jak ja znalazłaś się w gronie „słodkich mam” i posiadasz już swoje sprawdzone
przepisy?  Chętnie się dowiem i
wypróbuję! Bo jak zapewne już wiesz, szykuje mi się czas WIELKICH zmian, dlatego z
chęcią przyjmę przepisy na szybkie w przygotowaniu dania!
Przepis na zapiekanki
został zaczerpnięty z fanpage Ewy Chodakowskiej.