Opublikowano Dodaj komentarz

Tymczasem kwiecień!

Pamiętam
dobrze, jak nie mogłam zatrzymać marca, który pędził mi przed oczami z prędkością
światła. Tak bardzo narzekałam na tempo jego trwania, że żałowałam, że tak
szybko się kończy. Chciałam, aby doba dnia wydłużyła się dla mnie, chociaż o
godzinkę. Miałam tyle energii, zapału i chęci, że mogłabym góry przenosić! A
teraz? Kwiecień, którego zakończenia nie mogłam się doczekać. I gdybym mogła, to
skakałabym z radości na cześć jego zakończenia.
Miałam wrażenie, że się dla
mnie zatrzymał i na złość mi, nie chce ruszyć się z miejsca.

Jeśli
masz ochotę poczytać o moim rozmemłanym kwietniu, który w dużej mierze spędziłam
w szpitalu w oczekiwaniu na Malcika, to zapraszam!

ROZWÓJ OSOBISTY



SŁUCHAŁAM
KTG

i śmiało mogę powiedzieć, że są to jedne z najfajniejszych chwile, które
spotkały mnie w trakcie mojej ciąży (zaraz po ruchach Malcika). Ten rytmiczny
stukot „źrebięcych kopytek” działał na mnie tak, jak wypicie dużej ilości
melisy. Gdyby jeszcze mój „źrebak” chciał ze mną współpracować, to odgłosy
wydobywane przez maszynę KTG, byłyby najlepszym lekarstwem na moje bezsenne
noce.



CZYTAŁAM
wiele książek lecz tylko po kilka stron z każdej.

Dlatego można uznać, że nie czytałam nic. I nie jestem jakoś bardzo zasmucona
tym faktem i nawet nie mam z tej okazji do siebie żadnych wyrzutów sumienia –
ja po prostu w tym czasie nie miałam ochoty na czytanie, analizowanie wątków, wtapianie
się w role bohaterów. I pomimo dużej ilości wolnego czasu, który śmiało
mogłabym przeznaczyć na czytanie książek, to jednak w tej okoliczności
wsłuchałam się w mój organizm, który widać nie miał ochoty robienia czegoś „na
siłę”, a ja nie protestowałam. 
  
OGLĄDAŁAM
szpitalną telewizję.
Pięć lat życia bez telewizora sprawiło,
że po wykupieniu abonamentu, oczy kleiły mi się w takim stopniu, że nie mogłam
nad nimi panować i miałam wrażenie, że zostały posmarowane dobrym klejem. W
taki oto sposób podczas pory oglądania telewizji – ja spałam. Owszem zdarzyło mi się
obejrzeć kilka polskich telenowel, których obejrzenie starczy mi na kolejne
pięć lat.

nie
UCZYŁAM SIĘ
, bo nie miałam chęci, ochoty i siły, aby
poświecić czas na naukę jakiegoś aspektu mojego życia. I może zmarnowałam miesiąc,
ale mimo leżenia i obijania się w szpitalu, nie czułam się na siłach, aby
jeszcze dodatkowo poświęcić czas na naukę. Nadrobimy to! Czasami warto odpuścić i nie zmuszać się do czegoś, do czego nie ma się
ochoty. I tak nie przyniosłoby to żadnego, dobrego rezultatu, a tylko
frustracje.


ŻYCIE PRYWATNE


JESTEM
WDZIĘCZNA ZA
Mojego
lekarza,
który prowadził moją ciążę. Za zaangażowanie, troskę
i cierpliwość, którą mi okazał. Cieszę się, że trafiłam na takiego lekarza.
Chciałabym, aby takich lekarzy było, jak najwięcej w naszej służbie zdrowia!

CIESZĘ
SIĘ, że są ludzie, którzy mimo wszystko potrafią być cierpliwi.
Pobyt
w szpitalu uświadomił mi, że również praca położnych nie należy do
najłatwiejszych. Wielokrotnie byłam świadkiem, kiedy musiały zachować zimną
krew i spokój w rozmowie z pacjentką. Czy to one są winne bólu porodowego,
rozpoczynającego się porodu, przewiezienia na inny oddział czy wykonanie
dodatkowego badania, aby sprawdzić czy u dzidziusia wszystko ok?  

OCZEKUJĘ
NA Malcika.
Już nie mogę się doczekać, kiedy będzie już
z nami. I choć obawiam się tej odpowiedzialności i wszystkich tych obowiązków
związanych z małym dzieckiem, to jednak już chcę Malcika na świecie.

ZDROWIE


CZUJĘ
SIĘ kiepsko.
Przypuszczałam, że końcówka ciąży jest
najcięższa, ale nie myślałam, że tak bardzo. Puchnące, ciężkie nogi, które
podczas chodzenia mam wrażenie, że ciągną się za mną metr – brzuch mi tak nie
doskwiera. Odczuwanie kręcenia się w głowie, tak jakbym cały czas była na kacu –
i to takim porządnym! I te uczucie wiecznego zmęczenia, że najchętniej zakopała
bym się pod pierzynę i tę końcówkę ciąży przespała.
JEM
jedzenie szpitalne
. I nie o to chodzi, że jest złe, bo złe
takie, aż bardzo nie jest. Bardziej, że porcje jak dla mnie są za duże i po
zjedzeniu takiego posiłku moje cukry przekraczają zalecane normy. I najgorsze w
tym jest to, że z całej porcji posiłku mogę zjeść połowę i nadal czuję się
głodna.

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

W kwietniu na blogu Magdy
– autorki bloga zpamietnikazolzy.co.uk , na którym dzieli się swoimi doświadczeniami
i przemyśleniami – można było przeczytać ciekawy wpis dotyczący przyjaźni.
Autorka wpisu twierdzi, że „to trudny, ale piękny związek”, czy ty też tak
możesz powiedzieć o przyjaźni? Możesz pochwalić się taką przyjaźnią na dobre
i złe, o której pisze Magda?

Jak wspomniałam na wstępie tego wpisu, cieszę się, że kwiecień ulega zakończeniu. Ciągnął mi się, jak kluchy w oleju. A tobie jak minął kwiecień, również czekałeś na jego zakończenie czy skończył ci się za szybko?

Opublikowano Dodaj komentarz

Nadal ich nie znasz? Poznaj! – SHARE WEEK 2018

share week

I ja dokładam swoje trzy grosze do autorskiej akcji Andrzeja Tucholskiego –
SHARE WEEK! To program, który ma na celu polecenie blogów przez innych blogerów. Promują oni treści i osobowości tych, którzy wnoszą do naszego życia i światopoglądu wiele dobrego. Z pewnością, więcej o tej akcji, dowiesz się od samego autora. Wskakuj i przyłącz się do zabawy!

Mam wrażenie, że każdego dnia do świata blogosfery, dołącza wiele wartościowych blogów. Prowadzą je pozytywnie nastawieni do życia ludzie, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, a także swoimi pasjami.

Dzięki temu możemy znaleźć pomysł na samych siebie i siłę do działania. Bo często zdarza się tak, że osoby te są naszą inspiracją. Przede wszystkim, dają nam możliwość uwierzenia, że życie nie musi być nudne i monotonne. Dodatkowo pokazują, że nie tylko my mierzymy się z przeciwnościami losu! Ukazują w „swoich” małych miejscach, emocje i doświadczenie.

Trzy blogi do SHARE WEEK 2017!

Blogi, które polecam w tegorocznym SHARE WEEK są dla mnie szczególnie ważne, ponieważ wniosły do mojego życia i sposobu postrzegania świata wiele zmian. Utożsamiam się z każdym z nich w pewnych elementach życia. Przede wszystkim odnajduję w nich wiedzę, kreatywność a także inspirujący sposób życia.

Dla mnie są to trzy, wyjątkowe blogi. Idealnie wkomponowują się w moje, obecne życie, dlatego to one znajdą się w „moim” tegorocznym SHARE WEEK 2018!


Mamaginekolog.pl

Blog prowadzony przez Nicole Sochacki – Wójcicka. Jak sama o sobie pisze jest „mamą, żoną i ginekologiem, który przemyca wiedzę medyczną dla kobiet.”


Mamaginekolog.pl to z pewnością blog, którego w blogosferze brakowało. Dlatego, że Nicole „uświadamia polskie kobiety na temat ich zdrowia w ciąży”, przekazuje wiedzę, której brakuje nie tylko wśród młodych mam, spodziewających się dziecka, ale także wśród dojrzałych kobiet.

Nicole swoją działalnością przede wszystkim postawiła na mojej drodze drogowskazy świadomości, które aktualnie są dla mnie niezbędne w pokonywaniu mojej drogi o nazwie „dziewięć miesięcy”.


Worqshop.pl


Kreatywny blog lifestylowy prowadzony przez utalentowaną Kasie, która „pokazuje jak żyć kreatywnie i cieszyć się codziennością”.

Dlaczego blog Kasi znalazł się w „moim” SHARE WEEK 2018 ? Ponieważ jestem z Kasią w podobnej sytuacji życia osobistego. Tak samo jak Kasia, czekam na moment powiększenia się mojej małej rodzinki. Dlatego też mam nadzieję, że już za kilka tygodni będziemy cieszyć się, z przybycia na świat małego człowieczka.

W związku z tym jestem z Kasią podczas przybierania na wadzę, wicia gniazdka dla malucha. Jestem z nią w momentach otrzymywania od innych „dobrych rad” wychowawczych, opiekuńczych, pielęgnacyjnych i innych.

Czerpię i z pewnością nadal będę czerpała inspirację z bloga Kasi!


Pannaannabiega.pl

Blog prowadzi rozbiegana Panna Anna, która jak sama przyznaje „wywróciła swoje życie do góry nogami i nadal je zmienia”,

Skutecznie przekonuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany w swoim życiu.

Ania dzięki swoim wpisom umieszczonymi na blogu, pokazuje, że wychowanie dziecka, można sprawnie połączyć z realizacją swoim marzeń i pasji. Nie ukrywa, że czasami bywa ciężko i trudno – ale się da! Dlatego też, Ania jest dla mnie wzorem i inspiracją. Pokazuje, że mimo trudu związanego z założeniem rodziny oraz z ciągłym życiem na walizkach, nadal można realizować swoje pasje i czerpać z życia, jak najwięcej.

Uwielbiam jej uśmiech i sposób postrzegania świata!  

I szkoda, że mogę wytypować tylko trzy blogi – bo przyznacie mi rację – w sieci można znaleźć naprawdę wiele wartościowych, estetycznych blogów, które każdego dnia dokładają swoją kropelkę wiedzy i doświadczenia do morza inspiracji!

A Ty masz swoje ulubione blogi, które śledzisz i są dla Ciebie inspiracją? Podziel się ze mną! Chętnie je poznam.