Opublikowano 5 komentarzy

Od smutnej historii… do otwarcia sklepu internetowego!

Kilka ostatnich tygodni okazało się dla mnie wyjątkowo zakręcone i przede wszystkim intensywne – ale zapewne o tym już wiesz, jeśli obserwujesz mój profil na Facebooku, ponieważ to tam już o tym wspominałam. Jeśli jeszcze tego nie robisz, a masz ochotę i chcesz być ze wszystkim na bieżąco, to Cię zapraszam 😉 – link do profilu.

A tak dla przypomnienia: pisałam tam, że dawno nie czułam takiego powera i chęci do działania, jak aktualnie. Kiedy z każdej minuty chcę wyciskać tyle czasu, ile tylko się da… szkolenie, praca, jazda na rowerze, wyjazdy, przyjmowanie gości, uczenie mojej córki nowych słów, szycie worko-plecaków dla moich klientek oraz ogarnianie wszystkich sprawy związanych z otwarciem sklepu internetowego!

Tak, tak, śmiało i z wysoko podniesioną głową mogę Ci powiedzieć, że spełniam swoje marzenia i realizuję to, co od pewnego czasu lata po mojej głowie – między innymi otwarcie sklepu internetowego z własnymi produktami.

otwieram sklep internetowy

I przy okazji – i Tobie życzę tego samego. Abyś zebrała w sobie wystarczająco odwagi i po prostu spełniała swoje marzenia!

I choć robię to z przyjemnością, bo w końcu robię to, na co mam ochotę, to jednak targają mną takie emocje, że nie mogę ich okiełznać. Od szczęścia po strach… Z jednej strony wierzę, że mi się uda, że znajdę klientki na swoje produkty, że będą z nich bardzo zadowolone, z drugiej jednak w mojej głowie ciągle lata słowo ALE, które ze wszystkich stron mi trąbi: a co będzie, jeśli się jednak nie uda, nie znajdę klientek na swoje produkty, poniosę klęskę… i potulnie z opuszczoną głową będę musiała wrócić na osiem godzin za biurko – czego bardzo w tym okresie nie chcę!

Mój plan B

Niestety planu B nie mogło tutaj zabraknąć.

Arnold Schwarzenegger w jednym z wielu filmików, które możesz zobaczyć na YouTube, dzieli się swoimi życiowymi lekcjami. Jedna z nich głosi, aby człowiek zawsze zakładał sobie jeden plan. Nigdy nie myślał nad planem B, tylko realizował swój pierwszy określony cel. Bez żadnych awaryjnych, że w razie „na wypadek” coś się nie uda, mam plan B. I choć bardzo podoba mi się założenie Arnolda, to jednak ja jeszcze nie potrafię tak zaryzykować i postawić wszystkiego na jedną kartę. Pewnie, a nawet na pewno, trochę tchórzę…

Dlatego wymyśliłam – jak sądzę – genialny plan B. 😉 Jeśli moich produktów nie zechcecie, to wszystkie oddam na licytację na cele charytatywne – może ktoś zdecyduje się je zlicytować. 😉 A poza tym zdobędę sporo doświadczenia i wiedzy w prowadzeniu biznesu. Prawda? Niech te moje studia w końcu mi się przydadzą.Ale zacznijmy od początku… Skąd wziął się w mojej głowie pomysł na otwarcie sklepu internetowego?

Dlaczego sklep?

Okres ciąży i macierzyństwa nie był dla mnie łaskawy! Nawet napisałam tekst na temat moich „macierzyńskich” przemyśleń i emocji, ale – znowu to słowo! – zabrakło mi odwagi, aby opublikować ten wpis. Myślę, że dlatego, że nadal jest on dla mnie ważny i przede wszystkim osobisty… Zostawię go do poczytania dla Mai.

Jednak abyś dobrze mnie zrozumiała, muszę przedstawić Ci moje ciążowo – macierzyńskie perypetie w nieco ograniczonej wersji. Pomogą Ci one przede wszystkim zrozumieć moje aktualne działania, takie jak: otwarcie sklepu internetowego, powrót do pracy czy spełnianie swoich marzeń i pasji. I tego, dlaczego tak usilnie o siebie walczę.

O tym, że okres ciąży nie był dla mnie miłym doświadczeniem, już wiesz. Jednak to nie tak do końca, że wszystko w tej mojej ciąży było do kitu, ponieważ spotkały mnie w tym momencie również piękne chwile, takie jak słuchanie serduszka czy czucie kopniaczków! Ale niestety mam wrażenie, że więcej było tych stresujących chwil. Dlatego proszę, nie pytaj mnie o drugie dziecko, w dodatku podając przy tym kiepski argument, że „Maja zostanie gburem, samolubem czy jeszcze nie wiadomo kim”. Do rzeczy!

worko-plecaki dla dzieci

Po pierwsze, po urodzeniu Mai mocno podupadła moja samoakceptacja i wskaźnik kompleksów urósł do wartości maksymalnych. Przez długi czas nie mogłam pogodzić się z tym, jak bardzo moje ciało się zmieniło. Zresztą nie tylko ciało, ale też dotychczasowe życie… Pomimo tego, że planowałam ciążę, wizualizowałam sobie pewne rzeczy i je układałam, to jednak nijak miały się one do rzeczywistości. Myślałam, a nawet byłam pewna przed zdecydowaniem się na dziecko, że jestem gotowa na macierzyństwo…

Po drugie, hormony szalały jak opętane, do takiego stopnia, że otarłam się o depresję poporodową. Nic mnie w tamtym momencie nie cieszyło… Ciągle coś mnie stresowało: a to moje samopoczucie, a to złe wyniki badań Mai, a to, że się nie przekręca, a już powinna, a to, że się napina… i wiele innych „mądrych” rzeczy, które powinna robić, a nie robi. Dodatkowo ciągłe kłótnie z Rafałem i pretensje nie wnosiły nic dobrego do mojego stanu, a wręcz przeciwnie…

I w tym momencie dotknęłam swojego dna – mulistego i jakże obrzydliwego! Czułam i wiedziałam, że muszę zrobić coś ze swoim życiem, bo inaczej je zmarnuję. W dodatku w łóżeczku leżała mała, bezbronna istotka, której planowałam przekazać to, aby spełniała i realizowała swoje marzenia. Chciałam nauczyć ją żyć i podbijać świat! Ale jak miałam to zrobić, kiedy sama w głowie miałam niezły bałagan i tysiące wątpliwości?!

Jeden cel. Podnieść się!

Na początku zastanawiałam się, co takiego mogłabym zrobić, aby czuć się lepiej i poprawić swoją sytuację. Dużo myślałam! Nawet bardzo dużo! I doszłam do wniosku, że przede wszystkim muszę budować swoją niezależność finansową! To ona miała mi pozwolić na bezpieczeństwo moje i Mai.

W związku z tym analizowałam wiele wariantów, które pozwolą mi na jej zdobycie: powrót do pracy na cały etat czy jednak pół etatu mi wystarczy. Nawet nie obyło się bez myśli o powrocie do domu rodzinnego – ale zdecydowanie były to dla mnie za łatwe i bardzo przygnębiające warianty. Dlatego myślałam dalej… i gdzieś tam marzyłam o swoim małym biznesie, który da mi tę niezależność i coś własnego.

Otwarcie sklepu internetowego z własnymi produktami to może być coś.

Zdecydowałam się, że powoli będę zakładać sklep. W takim tempie, abym miała czas przede wszystkim dla córki, dla siebie…

Dlatego myślałam o produktach, które mogłabym sprzedawać w moim sklepie. Pomogło mi w tym moje jedno założenie: mają one być związane przede wszystkim z moją pasją rowerową.

nerki

Jestem przekonana, że z moimi produktami trafiłam w dziesiątkę! Worko-plecaki, nerki czy kosmetyczki są idealne, aby zabrać je na przejażdżkę rowerową. Zresztą sama z doświadczenia wiem, jak ważne jest to, aby mieć możliwość schowania telefonu czy innych potrzebnych rzeczy w miejscu, z którego nam nie wypadną.

Nie znaczy to, że worki, nerki czy kosmetyczki są tylko na rower! Idealnie sprawdzą się również na rolkach, spacerach, spotkaniach z przyjaciółmi, wakacjach, wycieczkach, w drodze do szkoły, pracy…

Ponadto – uwaga, uwaga! Piszę to tutaj po raz pierwszy! – myślę o dołożeniu do swojej oferty „Pamiętnika podróżnika”. Takiego pamiętnika, w którym znajdziesz wszystko to, co dotyczy podróżowania, np. wszelkiego rodzaju przydatne listy, porady, a także miejsce na Twoje przemyślenia, notatki, zdjęcia. Co Ty na to?

Jeszcze jedno! Już na dniach będziesz mogła wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania będą worko-plecaki oraz nerki! Myślę jeszcze nad kreatywnym zadaniem dla Ciebie. A może Ty masz jakiś pomysł? Chętnie go rozważę.


5 komentarzy do: “Od smutnej historii… do otwarcia sklepu internetowego!

  1. Szyjesz piękne worko-plecaki 🙂 Powodzenia w biznesie 🙂

  2. Wspaniale, kiedy układa się nam w głowie plan i podejmujemy się jego realizacji, oczekiwania i nadzieja nas uskrzydlają, przyjemny stan. 🙂

  3. Fajnie, że masz takie pozytywne nastawienie do życia teraz. Gratuluję i trzymam kciuki za biznes.

  4. Brawo! Przeczytałam jednym tchem 😊 To prawda, że za marzeniami stoi wielkie szczęście, ale i strach. Marzenia to jednak są cele do odhaczania! Powodzenia 😉

  5. Trzymam mocno kciuki za Twój sklep! Produkty są przepiękne i jeszcze jeśli dobrze wyglądają i sprawdzają się na rowerze to strzał w dziesiątkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *