Opublikowano 1 komentarz

Czas na rower – ambitne plany!

CZAS NA ROWER

Od kilku dni nie mogłam doczekać się, aby usiąść przy biurku i naszkicować swoje ambitne plany na kolejne 365 dni. Bo z pewnością na ten rok przygotowałam dla siebie kilka przyjemnych rzeczy, które przede wszystkim związałam z rowerem. A to wszystko, dzięki mojej przymusowej przerwie od roweru – dzień, który zmienił moje życie – bo sprawiła ona, że ze zdwojoną siłą zatęskniłam za rowerem i wyprawami. Tak też w 2019 roku będzie go o wiele, wiele więcej niż w poprzednim i wypraw również.

Wiele prywatnych sytuacji, które miały miejsce w roku 2018, dały mi do zrozumienia, że nikt nie zadba o mnie lepiej niż ja sama o siebie. Uświadomiłam sobie, że to ja powinnam być dla siebie na pierwszym miejscu i realizować wszystko na co mam ochotę, co czuję, o czym marzę i przede wszystkim robić to, co jest zgodne z moją naturą.

Dlatego też, czekałam na nowy rok. Ponieważ spokojnie mogę oddzielić go grubą kreską od starego i zacząć wszystko od nowa, z większą siłą i energią. Więc żegnam stary i witam nowy!

Koło życia

Do kontrolowania harmonii i równowagi w moim życiu, wykorzystuję koło życia. Pierwszy kwartał mam już uzupełniony i już teraz wiem, że u mnie ta metoda sprawdza się znakomicie. Jestem z niej zadowolona i zaskoczona z efektów jakie uzyskuję – a przy okazji mam pretekst do wykorzystania kredek 🙂 Dzięki kołu życia, wiem, które aspekty stanowczo muszę poprawić i o nie zadbać, a które już przynoszą mi satysfakcje.

W roku 2019 mam zamiar bardziej zadbać o swoją harmonię i równowagę w życiu. Z pewnością zabrakło jej w roku poprzednim, co sprawiało, że nie byłam zadowolona z jakości mojego życia – do tego jeszcze te hormony. Dlatego myślę, że z tego powodu wiele rzeczy nie sprawiało mi radości, a mimo to uparcie w tym grzebałam dalej. Niektóre aspekty życia totalnie zaniedbałam, a były i są dla mnie ważne.

Więc jeśli masz wątpliwości, że Twoje życie nie wygląda tak, jak byś tego chciała i oczekiwała lub może chcesz coś zmienić, ale nie do końca wiesz od czego zacząć, to zabieraj się za rysowanie swojego koła życia. Pomoże Ci „z góry” spojrzeć na Twoje życie i pokaże Ci, o które musisz zadbać lepiej. Przy każdej kategorii , która nie spełnia Twoich oczekiwań napisz, co zmienisz, poprawisz, aby być bliżej chcianego poziomu, np. w kategorii sport – ćwiczenia 3 razy w tygodniu albo w kategorii relacje z rodziną – przynajmniej jeden spacer w tygodniu, itp.

Jeszcze słowo na 2019 rok

Słowo jakie wybrałam na rok 2019 to DECYZJA/WYBÓR. Dlaczego akurat to słowo? Ponieważ w tym roku czeka na mnie do podjęcia wiele trudnych decyzji związanych przede wszystkim z moim życiem zawodowym. Muszę zastanowić się, jaki wariant będzie dla mnie i naszej rodziny odpowiedni. Co takiego zapewni nam stabilność finansową, a także możliwość spędzanie ze sobą, jak najwięcej czasu – w końcu mamy wymagającą córkę.

Po raz pierwszy planowanie roku zrobiłam w 2018 i wtedy również wybrałam przewodnie słowo swojego roku. I muszę powiedzieć, że był to strzał w sam środek tarczy, ponieważ nad wieloma sprawami miałam kontrolę. Wiedziałam dobrze, co chcę robić, co takiego planowałam na początku roku. Dlatego nie było momentu, abym zapomniałam o jakimś punkcie, jak to bywa podczas planowania roku w głowie i na zasadzie – na pewno nie zapomnę.

Nie popełniaj tych samych błędów…

Oczywiście, poprzedni rok pokazał mi, że nie da się wszystkiego idealnie zaplanować. Pokazał mi również, w których miejscach popełniłam błąd – bo niestety, nie obyło się bez nich – w moim planowaniu roku. Dzięki temu wiem, jakich rzeczy nie przemyślałam i o jakich zapomniałam. Dlatego niektóre plany nie udało mi się zrealizować. W związku z tym, w tym roku zamierzam poprawić to, co poszło nie tak i małymi krokami realizować swoje aktualne cele.

Moje błędy z zeszłego roku:

  • brak konkretnego planu.

Okazało się, że ten punkt w planowaniu jest bardzo istotny, ponieważ pozwoli uniknąć efektu łapania wszystkich srok za ogon, który pokazuje, że taki sposób realizowania planu jest kiepski – przynajmniej w moim przypadku. Dlatego dobrze mieć wyznaczony cel na określony czas. Dzięki temu wiemy, kiedy i czym zajmujemy się w danym momencie.

  • brak szczegółowego planu

W zeszłorocznym planowaniu roku nie uwzględniłam małych kroków, które zbliżyłyby mnie to określonego celu. Jak się jednak później okazało, są one bardzo ważne w planowaniu. Pozwalają na wgłębienie się bardziej w określony cel. U mnie niestety tego zabrakło.

Dlatego w tym roku będzie inaczej, bardziej konkretnie i szczegółowo. Przyłożyłam się do mojego planowania i wzięłam pod uwagę wiele czynników, które mogą zaburzyć cały plan.

Postawiłam sobie 4 główne, ambitne cele. Każdy cel ma swój określony czas. Wiem, którym i kiedy się zajmuję, a także któremu poświęcam najwięcej swojej uwagi. Określiłam, co konkretnego robię w danym momencie, aby pozwoliło mi to na sukcesywne zbliżanie się do mojego celu.

Oczywiście, takie szczegółowe planowanie jest pracochłonne i zajmuje sporo czasu. Jednak efekt jaki przynosi jest tego wart.

Do mojego ambitnego planowania, wykorzystałam piękny kalendarz z bloga jest rudo. Tutaj jest link do kalendarza, a także bloga. Zaglądajcie i podziwiajcie. W dodatku kalendarz, który wybrałam w tym roku do druku, idealnie ze mną współgra! Bo przede wszystkim: Siła jest kobietą!

Moje ambitne plany rowerowe na 2019 rok

KURS INSTRUKTORA TURYSTYKI ROWEROWEJ

W związku z tym, że w planach na ten rok mam zamiar zorganizować wyprawę rowerową dla kilku osób, muszę taki kurs mieć. Tak, tak… mam zamiar zorganizować wyprawę rowerową, więc jeśli jesteś zainteresowana przeżyć ciekawą i niezapomnianą przygodę, to do mnie napisz!

Wierzę, że dzięki temu kursowi, nauczę się wielu ciekawych i przede wszystkim ważnych rzeczy na temat organizacji takiej wyprawy dla kilku osób – jak zorganizować wyprawę rodzinną już wiem.

Bo ważne jest to, aby w życiu mieć coś takiego swojego. Coś, co przynosi nam radość i zadowolenie z życia. Ale o tym, z pewnością więcej przeczytasz tutaj. Jeśli jesteś zainteresowana, to wskakuj!

A tak bardziej dodatkowo, tak całkiem na uboczu chcę zostać również instruktorem spinningu. Jeśli oczywiście starczy pieniędzy i czasu, to być może spotkamy się gdzieś na wspólnych zajęciach. Już nie mogę się doczekać! Łapka w górę, kto się na to piszę?

Warto jeździć na rowerze! Jeśli mi nie wierzysz, to zajrzyj tutaj.

WYPRAWA ROWEROWA

Ale to już wiesz. Od kiedy rozpoczęłam swoją przygodę podróżowania na rowerze, to nie potrafię spędzać wakacji w inny sposób – to mnie pochłonęło! Uwielbiam spakować kilka rzeczy w sakwę i regularnymi pchnięciami pedałów przesuwać się ku celowi.

Odcinek drogi został już wybrany. Jeszcze tylko wybór – ale to od Ciebie zależy – czy będziesz z nami chciała/chciał spędzić kilka wakacyjnych dni na kółkach czy jednak nie i na wyprawę wyślesz nas w trójkę.

Ale mam nadzieję, że jednak zachęcę Cię do podróżowania i sprawię, że tak samo jak ja, nie będziesz wyobrażała sobie już spędzenia wakacji w inny sposób. Pamiętaj, aby podróżować na rowerze nie potrzeba wiele rzeczy.

Oczywiście nie zabraknie w tym roku wielu weekendowych wypraw rowerowych już z Pchełą – jestem ciekawa jak ona to przyjmie. Bo niestety nie ma wyboru i przez kilka swoich pierwszych lat będzie musiała jeździć z nami.

BLOG ROWEROWY

W poprzednim roku, to w tej kategorii poniosłam największą porażkę i zawiodłam siebie. A powód? Banalnie głupi! Brakowało mi pewności siebie, że to, co robię, robię dobrze i solidnie. Nie było odwagi, aby zaryzykować.

W tym roku jednak zrobię wszystko, aby dzięki mojej pracy i upartości, choć jedna osoba dzięki mnie, wybrała się w podróż rowerem. I tak samo jak ja – nawet bardziej, cieszyła się z wyjazdów, poznawania nowych, ciekawych miejsc, a także ludzi i innych. Bo wyprawy rowerowe to nie tylko świetna przygoda, to również świetna nauka odkrywania nowego.

Na blogu znajdziesz przede wszystkim doświadczenie jakie zdobyłam dzięki podróżowaniu rowerem, zdradzę Ci kilka, sprawdzonych rad, które śmiało można wykorzystać podczas podróżowania, z pewnością dam Ci trochę otuchy i wsparcia, a także przy okazji pokażę Ci kim jestem.

W tej kategorii znajdzie się jeszcze coś. Ale o tym na pewno dowiesz się niebawem., bo nie chcę zapeszyć!

START W TRIATHLONIE

No tak! W tym roku czeka na mnie duże przedsięwzięcie, a to dlatego, aby nie przegrać zakładu. Ej, ale umówmy się, przede wszystkim nie robię tego dla wygrania zakładu, ale przede wszystkim dla siebie. Wiem, że dzięki temu zdobędę wiele doświadczenia, sprawdzę, jak to jest wystartować w takiego typu imprezie. No i dzięki temu, mam również motywację do rozpoczęcia mojej przygody z bieganiem. Od czasu do czasu chciałabym wyskoczyć na przebieżkę bez wypluwania płuc.

To już wszystko! Prawda, że rowerowo? Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło zgodnie z powyższym planem. Bo jak nie pójdzie, to będę płakać i już! 🙂

A Ty, jakie masz plany na 2019 rok. Podobnie, jak u mnie, masz zrobiony ambitny plan?

Opublikowano Dodaj komentarz

Spotkanie z nim – podsumowanie roku.

podsumowanie roku

To moje pierwsze spotkanie z nim. Zawsze od niego uciekałam i nie widziałam powodów, żeby się z nim spotkać. Pewnie łudziłam się, że mi nie zależy, że nie czuje takiej potrzeby. Nie chciałam stać przed nim i tłumaczyć mu się ze wszystkiego. Zresztą dlaczego miałabym to robić?

Ale dopadł mnie! Zaraz przy jego końcówce. Nie miałam odwagi, aby mu się sprzeciwić. Dlatego wzięłam czystą kartkę, mój ulubiony długopis i zaczęłam mu się tłumaczyć. 

Za mną rok, a dokładnie 365 dni. Dobrze pamiętam tę chwilę, jak siedziałam i spisywałam swoje cele na 2018 rok. Zastanawiałam się, co mogę w tym roku zrealizować i jakie cele sobie postawić, aby były realne do zrealizowania. Jak poukładać wszystkie plany, aby dały mi zadowolenie, a także możliwość ich realizacji. Ponieważ dobrze wiedziałam, że ten rok będzie inny. Stanowczo ten rok miał być dla mnie mniej przewidywalny niż do tej pory.

Każdy w swoim życiu ma taki dzień, który jest początkiem do czegoś innego. U jednych jest to zmiana pracy, miejsca zamieszkania, nowy związek. U innych będzie to dzień urodzin. A u mnie to… Przeczyta! 

Nie wszystko poszło tak, jak zakładałam…

Nie wszystko poszło tak, jak zakładałam i chciałam. Na niektóre sytuacje i wydarzenia nie miałam wpływu. Inne mnie zaskoczyły i dodały chęci, a także odwagi do ich realizacji. Z niektórych zadań i planów zrezygnowałam sama. Bo uważam, że czasami warto odpuścić i nie zmuszać się do czegoś, co nie sprawia nam radości. A wręcz przeciwnie –  powoduje frustrację i zdenerwowanie.

Dlatego też, to moje pierwsze spotkanie z nim było emocjonalne , a zarazem ekscytujące. Bo wydarzyło się w nim, tak wiele sytuacji i zdarzeń, które wywołały we mnie szereg rozmaitych emocji – i dopiero teraz to widzę, podczas spotkania z nim. Więc myślę, że warto wygospodarować trochę czasu i podsumować swój rok.

Podsumowując, to rok z miliardem emocji. Ponieważ z pewnością nie brakowało w nich płaczu, strach, radości, szczęścia, rozżalenia, zawiedzenia, przerażenia, miłości, euforii, chęci, zapału, determinacji, lenistwa, frustracji…

ROZWÓJ OSOBISTY

Obroniłam tytuł magistra

Udowadniając przede wszystkim sobie, że z małym dzieckiem pod pachą też się da. I choć chwilami było trudno znaleźć motywację i chęci do pisania, to jednak się cieszę, że udało mi się dokończyć coś, co rozpoczęłam 5 lat temu.

To jeden z powodów, który sprawił mi wiele radości we wrześniu. Jest jeszcze inny, ale o tym przeczytasz we wrześniowym tymczasem.

Przeczytałam wiele ciekawych – i oczywiście mniej – książek. Chociaż okres ciąży z pewnością temu nie sprzyjał. Bo mimo tego, że miałam na to czas, nie miałam ochoty na ich czytanie. Cześć książek, które trafiały do moich rąk, przekartkowałam, a następnie odłożyłam.

Dodatkowo w tym miejscu, spotkanie z nim przebiegło inaczej niż chciałam i zamierzałam 12 miesięcy temu. Nie miałam wyjścia, musiałam przyznać się do dwóch porażek w rozwoju osobistym.

Po pierwsze: nie poszerzyłam swojej wiedzy dotyczącej rachunkowości. Ponieważ zaniedbałam czytanie artykułów tematycznych, wchodzących nowych przepisów oraz innych nowinek z finansów. Na jakiś czas tej tematyki mi wystarczy, więc nie jest mi tego tak bardzo szkoda. W przeciwieństwie do mojej drugiej porażki.

Po drugie: nie robiłam powtórek z języka obcego. Za jakiś czas będę tego z pewnością żałowała.   

ŻYCIE PRYWATNE

Remont małego pokoju

Pokoju, który teraz wgląda o wiele lepiej. Miało być tylko malowanie ścian, nowa roleta, wyniesiona komoda. Jak się jednak później okazało, to: przydałoby się wyrównać ściany, zmienić kontakty, kupić listwę między szafą a ścianą, zrobić ładniejszy wywietrznik i wiele innych. Podsumowując: remont pochłonął ogrom czasu, pracy i pieniędzy, ale myślę, że efekt jest tego wart.

To przede wszystkim luty!

Kupiliśmy szosówkę Rafałowi

Dzięki niej po raz pierwszy wystartował w triathlonie. Zdobył wiele doświadczenia i w związku z tym przekazał mi wiele – pewnie – cennych wskazówek odnośnie przygotowań i startowania w zawodach. Przy okazji spełniliśmy jedno z jego marzeń. 

Wspominałam o tym w lutowym tymczasem. Czytałaś?

Zmieniliśmy samochód

Na lepszy i nowszy. Nasz renault wymagał już przede wszystkim wymiany. Zdecydowanie nie dawał nam już poczucia bezpieczeństwa i komfortu. W związku z tym jazda nim była uciążliwa i bez wątpienia męcząca. Więc mimo naszego przywiązania i jego niezawodności – musieliśmy go wymienić.

Wymiana samochodu to grudzień. Tutaj o nim pisałam.

Weszłam z buciorami w role matki

To jedna z najtrudniejszych ról i doświadczeń, jakie mogło mnie w 2018 roku spotkać. Nie byłam świadoma tego, w jakim stopniu moje życie ulegnie zmianie po urodzeniu dziecka – mimo jako takiej świadomości. Jak wiele stresu i zmartwień „wpadnie” do mojego dnia codziennego. Bo bez dwóch zdań, to odpowiedzialność, oj duża odpowiedzialność za tego małego, bezbronnego człowieczka.

Ale mimo tych wszystkim stresujących sytuacji, wiem jedno – było warto! Bo uśmiech tego małego bąka, zaraz po obudzeniu o 5 nad ranem jest bezcenny. Tak samo, jak wypowiadane „ma-ma” z żalem i rozpaczą.

Mama to maj!

Mini wakacje na wsi 

W roku 2018 nie mogliśmy pozwolić sobie na żadne wakacje – nawet krótkie. Dlatego cieszyłam się jak dziecko z mini wakacji w moim rodzinnym domu. Otrzymałam pomoc w opiece nad Pchełą, co pozwoliło na poukładanie sobie kilka ważnych spraw w głowie. No i oczywiście nagadałam się, ponieważ życie z dala od rodziny często mi na to nie pozwala.

ZDROWIE 

Na początku roku 2018 – podczas tworzenia mojego wpisu, jak świadomie zaplanować swój rok – miałam w planach schudnąć po ciąży, rozpocząć przygodę z bieganiem oraz przede wszystkim zdrowo jeść.

Pierwsza z tych rzeczy, jako tako mi się udała. Ponieważ nie schudłam tyle co zamierzałam, ale także – na szczęście – nie zostało mi kilku dodatkowych kilogramów po ciąży. Dodatkowo po porodzie usłyszałam od Pani doktor, że „Pani Paulino, jest Pani w świetnej kondycji” Więc dla mnie to zjawisko – utrzymanie wagi – jak najbardziej na plus.

Po drugie, miałam zacząć biegać. Przy tym zadaniu poległam, ponieważ nawet go nie rozpoczęłam. Dlatego też nie wystartowałam w mikołajkowym biegu, co jest dla mnie przykre, bo lubię pomagać.

Natomiast z jedzeniem było różnie. Jak musiałam – bo cukrzyca, nadciśnienie – to jadłam wzorowo, czyli zdrowo i smacznie. Jednak, gdy Pcheła się urodziła, to ze zdrowym jedzeniem było różnie. Trafiały się cukiereczki, ciasteczka i wiele innych.

BLOG

Z tej niezrealizowanej kategorii jest mi najbardziej przykro. Dlatego, że przez moje brak pewności siebie i obawy krytyką w moją osobę, spowodowały, że nie zrealizowałam tego, na czym najbardziej mi w tym roku zależało. Nie spełniłam swojego marzenia, które ciągle i nieustannie przekładałam.

Myślę, że zabrakło przede wszystkim więcej determinacji, chęci, samozaparcia, a także wiary w siebie, w swoją wiedzę i doświadczenie.

Podsumowując, to wyjątkowy rok, który przede wszystkim zapadnie mi w pamięci i pewnie niejednokrotnie będę o nim opowiadała temu bąkowi, co właśnie śpi. (A tak na uboczu, to dzisiaj pierwszy raz mnie gryzła i zasypiała w dziwacznej pozycji, przytulona do mojej ręki)

To był rok z miliardem emocji, które nauczyły mnie wielu ważnych dla mnie rzeczy. Dzięki nim, wiem jakim jestem człowiekiem, jak reaguję na „dziwne” sytuacje i zdarzenia oraz uświadomiły mi czego od siebie oczekuję w nadchodzącym roku.

Robisz rachunek sumienia na koniec roku? Uczysz się na swoich błędach? Pochwal się swoim sukcesem!

Opublikowano Dodaj komentarz

10 faktów – tego o mnie nie wiesz!

Dzisiaj na blogu wpis z tych osobisty, który być może pomoże Ci „wstępnie” poznać jakim jestem człowiekiem. Nie będzie długo i postaram się, aby również nie było bardzo nudno. Oczywiście zataiłam takie fakty, które by mnie doszczętnie kompromitowały:) Chyba, że kiedyś się odważę. Jestem pewna, że tego o mnie nie wiesz! 

sprzedałam samochód, aby kupić rower! – taaak, i jestem z tego dumna!

Dlatego nie była to nawet trudna decyzja, z którą musiałabym się kilka nocy przespać. Spotkałam na swojej drodze osoby, które zainspirowały mnie do spędzenia czasu „trochę inaczej” niż zazwyczaj. Przede wszystkim, to był czas, w którym potrzebowałam zmian, chciałam wywrócić swoje życie o „kilka stopni” –  wszyscy chcą o 180 stopni, to ja pomyślałam, że niech się uda chociaż o kilka – i udało mi się!

kocham słoneczniki!

Ooo tak! Zakochałam się w nich podczas jednej z podróży kolonijnych. To widok słowackich pól pełnych słoneczników spowodował, że się im oddałam. Tak też pozostało do tej pory. Nawet spróbowałam posadzić słoneczniki w moim małym ogródku, jednak żaden nie wyrósł. Dlatego myślę, że kwiaty mnie nie lubią i to nie tylko słoneczniki!

wariuję na punkcie kolorowych długopisów, kredek, karteczek i
innych artykułów papierniczych i szkolnych.

 Zdecydowanie mam tego za dużo!

uwielbiam spacerować po księgarniach i bibliotekach!

Z pewnością, gdybym miała trochę więcej pieniędzy, to tę powstałą nadwyżkę gotówki z pewnością zostawiałabym w księgarni, a nie na koncie oszczędnościowym.

pije kawę zbożową, może bardziej mleko z kawą zbożową.

Obecnie – niestety – kawa została wykluczona przez mój organizm (na pewno nie została wyeliminowana przeze mnie, bo ja takiej głupoty bym nie zrobiła!), ale już niedługo – mam nadzieję – będę na nowo cieszyć się jej smakiem i może w przyszłości jakiś ekspres do kawy się znajdzie!

boję się burzy i to bardzo!

 I jestem pewna, że jest to już brontofobia. I jeśli nawet ktoś powie mi, „że nie ma czego się bać” – po takich słowach na pewno nie przestane bać się burzy.

jako nastolatka topiłam się w książkach Sparksa!

Prawdopodobnie, dzięki niemu rozpoczęłam swoją przygodę z czytaniem książek. Dlatego też, teraz nie mam oporów przed innymi gatunkami literatury, takim jak: kryminały, biografie, poradniki, opowiadania, powieści… i częściej to właśnie one ląduję w moich rękach – a przy okazji to jestem zwolenniczką książek papierowych!

uszyłam sobie sukienkę, w której byłam na imprezie rodzinnej.

Co najważniejsze. Prawdopodobnie nikt nie poznał jednak, że sama ją uszyłam (albo nikt nie chciał mówić).

kocham góry!

Lubię chodzić (trochę mniej jeździć rowerem – ponieważ, po kilku kilometrach pokonują mnie) po szlakach i patrzeć na ich potęgę. Milczące i niebezpieczne, ale przede wszystkim pobudzające do refleksji, udowadniają jakim małym człowieczkiem jesteśmy na ziemi.

moim marzeniem było mieć własne biurko w pracy.

I być może wszystko byłoby w porządku, gdybym przy tym biurku nie siedziała osiem godzin, non stop!

I co, pewnie tego o mnie nie wiedziałaś?-

Poznajmy się! Jeśli masz ochotę, to zdradź kilka faktów ze swojego życia. Chętnie i ja Ciebie poznam. Być może podzielisz się „jakimś” faktem z życia, z którego teraz chcę Ci się śmiać, a „kiedyś” nie było Ci wcale do śmiechu?

Opublikowano 2 komentarze

Dzień, który zmienił moje życie

To jeden z tych dni, który zapadnie w mojej pamięci na długo (może nawet na zawsze, jeśli nie nabawię się choroby Alzheimera). Dzień, który z pewnością, bezpowrotnie zmienił moje życie i bieg mojej drogi.

„Już od kilku dni czułam, że coś wisi w powietrzu, coś się zmienia. Dlatego że, tyle rzeczy nie pasowało do mojej układanki. Niby wszystko normalnie, ale jednak „coś” było nie tak.”

Myślałam, siedząc z kubkiem malinowej herbaty na kanapie, co mogłoby się takiego wydarzyć, aby było odpowiedzialne za moje samopoczucie i nastrój. Być może, to zasługa tej wrześniowej przejażdżki na rowerze, którą odbyłam kilka dni temu? No, ale co mogło być na niej takiego niezwykłego?

…myślałam nad biegiem mojego życia…

…to był przyjemny, wrześniowy dzień, choć powietrze już nie było tak wakacyjne i ciepłe to jednak nadal pozostawało beztroskie i błogie. Bez wątpienia, gołym okiem można było zauważyć, wchodzącą jesień, która na drzewach zaczynała powoli czuć się, jak u siebie. Zmieniała kolory drzew, zrzucała z nich liście i dawała znać, że życie przemija i się zmienia, że wszystko ma swój początek i koniec. Uświadomiłam sobie to, kiedy zatrzymałam się nad jednym z brzegów jeziora, rozciągającego się wśród kolorowych już drzew. Patrzyłam na delikatnie przesuwające się fale i myślałam nad biegiem mojego życia…

Wzięłam łyk mojej ulubionej herbaty i pomyślałam, że „wszystko ulega zmianie, a życie to ciągła podróż w nieznane i nie zatrzymuje się nawet wtedy, kiedy bardzo tego chcemy.” Wróciłam myślami do dnia wycieczki i oczywiście starałam się znaleźć przyczynę swojego nastroju.

…za każdym razem przypominał mi lata dzieciństwa…

…wjechałam z pędem do lasu. Dobrze znałam to miejsce, ponieważ przejeżdżałam tędy już tyle razy. Poczułam na swoim ciele wilgotne, leśne powietrze, a w moim nosie zawirował leśny zapach grzybów. Zapach, który za każdym razem przypominał mi lata dzieciństwa, kiedy to spacerowałam po lesie i próbowałam ich szukać…

„Ohh…” – westchnęłam, poprawiając sobie nogi na kanapie. „Jak ja dobrze pamiętam te czasy, kiedy mama zabierała mnie do lasu na poszukiwania tych małych, czarnych łepków. Bardzo lubiłam te wyprawy, podczas których pogodnie i radośnie biegałam po lesie, nie zaprzątając sobie głowy, tak „odległą dorosłością”. A teraz? ” Powróciłam myślami do wycieczki.  

dzień, który zmienił moje życie

…strach, który łaził za mną od jakiegoś czasu…

…pewnie podniosłam do przodu głowę i zobaczyłam, że wjeżdżam już na ostatni odcinek ścieżki rowerowej. Biegnie ona wzdłuż grubych, liściastych drzew, które tworzą nad nią ciemną i ponurą aurę. Pomimo że już zaczyna być widać zaciętą wojnę między liśćmi a jesienią, to nadal liście starają się jak najlepiej ochronić ścieżkę przed promieniami słońca. Ten niepokojący nastrój, występujący na tym etapie wycieczki spowodował, że zaczynałam odczuwać strach, który łaził za mną od jakiegoś czasu. Może, jeśli wiedziałabym już, co planuje dla mnie droga, na której się znajduję, to inaczej przejechałabym ten odcinek? Spokojniej, bez strachu, ze świadomością, że i ja dam sobie radę, że nie potrzebnie martwię się na zapas…

Spojrzałam w okno, nie zapominając przy tym o popiciu herbaty, która nie jest już tak ciepła, jak kilkanaście minut wcześniej. Wróciłam myślami do swojej wyprawy, nie dając się rozproszyć widokiem za oknem. Pomyślałam, że „może nie powinnam bać się strachu, z którym przeprowadziłam dość negocjacji (starałam się być silna i przygotowana na niepowodzenia) by spokojnie żyć i uwierzyć w to, że droga, po której jadę jest prosta i jasna.” Po refleksji, wróciłam do dalszej części wycieczki.

…oczywiście wyjechałam z ciemnego, ponurego lasu…

…oczywiście wyjechałam z ciemnego, ponurego lasu i kolejny odcinek wyprawy trwał już po słonecznej i przyjemnej ścieżce. Wróciłam do domu i oto w taki sposób, zakończyła się moja wrześniowa przejażdżka…  

„Ja już wiem co, a raczej kto odpowiedzialny jest za mój nastrój i samopoczucie.” Stojąc w domu przy oknie myślę, że „ten wyjazd z lasu na słoneczną ścieżkę może być świetną metaforą rozszyfrowania zagadki mojego nastroju.” W tym samym momencie, ktoś dzwoni do drzwi. Kieruję się niechętnie w ich kierunku, aby sprawdzić, kto zakłóca moje myślenie. Podnoszę słuchawkę i mówię: „Tak?”. Po drugiej stronie słyszę Jego głos. Już wiem, że za chwilę On też będzie wiedział, kto odpowiedzialny jest za moje samopoczucie i nastrój.  

I mimo że droga, po której jedziemy, stawia przed nami nie małe wyzwanie, to jestem pewna, że będziemy się starać, aby jak najlepiej ją przejechać, odnajdując się w nowej roli. Trzymajcie kciuki. 

Opublikowano Dodaj komentarz

Jak świadomie zaplanować swój rok? Już Ci mówię!

jak świadomie zaplanować rok?

Siadam przy biurku, na stoliku czeka na mnie już zaparzona kawa, której tak dawno nie piłam. Jeju… jak to możliwe, że od czterech miesięcy tego słodkiego płynu nie miałam w ustach? Ale dzisiaj nie o piciu kawy i jej zapomnianym, aromatycznym smaku, lecz o tym, jak świadomie zaplanować rok.

Biorę do ręki długopis i zaczynam kreślić swoje główne cele na 2018 rok.

Styczeń to czas podsumowań, ale także czas wyznaczania nowych celów, marzeń. Mamy nowe 12 miesięcy, które możemy świadomie zaplanować.  Tak, aby ten rok pomógł nam przezwyciężyć nasze słabości, zawalczyć ze złymi nawykami, a także, aby dał nam odwagę do realizacji tego, czego pragniemy, o czym marzymy.

Dlaczego warto świadomie planować rok?

Zgadza się, że nigdy nie robiłam podsumowań przemijającego roku. Nie zawracałam sobie głowy „jakimś” długofalowym planowaniem przyszłego. Również nie spisywałam celów, marzeń, czy pragnień. Owszem, miałam swój cel w myślach, ale zazwyczaj po pierwszym miesiącu „gdzieś” uleciał i ślad po nim zaginął.

Zapisanie na kartce swojego celu na nadchodzący rok, pozwala na jego skrupulatne realizowanie, krok po kroku.Bo, jak w piosence Nie czekaj Barbary Wrońskiej Teraz jest najlepszy czas, żeby w skrzydła puścić wiatr. Nie czekaj…

Czemu planuję? Chyba świadomie dorosłam do tego, aby wziąć swoje życie w garść i mieć kontrolę nad tym, o czym marzę i zacząć to spełniać.

Planuje również dlatego, że ten rok zapowiada się dla mnie wyjątkowo i zagadkowo. Więc chcę nakierować cześć spraw w taki sposób, aby w grudniu usiąść i pomyśleć, że był to dobrze wykorzystany rok.

Każdy z nas ma w życiu taki dzień, który zmienia nasze ówczesne drogowskazy. U jednych jest to nowa praca, nowy związek, strata kogoś bliskiego…, a u mnie? Jeśli masz ochotę go poznać, to wskakuj do wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

U mnie ten rok będzie pod hasłem: SAMODYSCYPLINA. Pod tym słowem kryją się wszelkie, codzienne dobre nawyki, plany na kolejne miesiące, które chcę, aby zakorzeniły się w mojej krwi na stałe.

jak świadomie zaplanować rok

Podziel swoje życie na kategorie.

Moje postanowienia podzieliłam na cztery kategorię (życie prywatne, zdrowie, rozwój osobisty oraz Blog), nad którymi chcę zapanować w 2018 roku. Pomoże to świadomie zaplanować swój rok, ponieważ zaprojektujesz swoje cztery główne kategorie życia.

Cele długofalowe, które dotyczą całego roku, a także krótkofalowe, które obejmują pojedyncze miesiące. Dzięki temu, w łatwy sposób można określić cele odpowiadające każdej dziedzinie, której chcę się poświęcić więcej uwagi.

Są to elementy mojego życia, nad którymi chcę panować i mieć władzę. Dlatego też, będę odznaczać każdego miesiąca, w jakim miejscu jest realizacja mojego rocznego postanowienia.

ŻYCIE PRYWATNE

W gąszczu pracy, szybkim tempie życia, zapomniałam o pielęgnowaniu tego, co jest dla mnie najważniejsze. Ponieważ zbyt często w roku 2017 łapałam się na tym, że nie poświęcałam sobie wystarczająco dużo czasu.

Przede wszystkim zabrakło spacerów, rozmów samej ze sobą, poczucia kobiecości, zaangażowania się w obowiązki domowe czy relacji międzyludzkich.

Z pewnością nie chcę, aby w tym roku lenistwo,  czy złe nawyki przezwyciężyły moje życie.

ZDROWIE

Stanowczo stwierdzam, że w poprzednim roku zabrakło również samodyscypliny, determinacji i samozaparcia do lepszej wersji siebie.

Dałam porwać się wirowi pracy i „nudnemu” życiu. W tej kategorii znajdują się plany, obejmujące powroty do regularnego uprawiania sportu. Skrupulatnego zwrócenia uwagi na to, co jem, a także wizyty u specjalistów, czy przygotowania do pewnych, sportowych zadań.

ROZWÓJ OSOBISTY

Jestem osobą, która często zapał i chęci ma w pierwszej fazie pomysłu. Szybko zniechęcam się do podjętych przeze mnie projektów. W związku z tym, powstaje wiele niedokończonych zadań, pojawia się frustracja i brak chęci na podjęcie kolejnych rzeczy.

W tym roku, chcę panować i mieć kontrole nad sukcesywnym poszerzaniem wiedzy. Plany w tej kategorii dotykają przede wszystkim: regularnego czytania książek, artykułów tematycznych, związanych z praca zawodową, zdobycia tytułu magistra, obserwacji ciekawych i inspirujących stron.

BLOG

Ostatnią kategorią, nad którą świadomie będę pracować w 2018 roku jest blog. Założenie i prowadzenie bloga było moim ciągłym, przekładanym marzeniem, które przegrywało z kompleksami.

Dlatego też, chcę stworzyć przyjazne miejsce dla siebie, które każdego dnia będzie przypominać mi o samodyscyplinie, o spełnianiu najskrytszych marzeń, o realizowaniu pragnień. Chcę również, aby moje działania związane z blogiem były dla Ciebie inspiracją na lepsze jutro!

jak świadomie zaplanować swój rok

Miej na uwadze swoje możliwości w świadomym planowaniu

Przy konstrukcji planu na kolejne 365 dni, wzięłam również pod uwagę możliwości i warunki ograniczające moje cele. Dlatego też, w moich tegorocznych planach nie znajdzie się żadna, długa podróż. Nie będzie również żadnych dodatkowych szkoleń, czy rzeczy związanych z finansami, czasem i zaangażowaniem.  

Myślę, że takie rozłożenie elementów życia na czynniki pierwsze oraz zbadanie swoich możliwości, pomoże świadomie zaplanować rok. Pozwoli na to, aby realne dążyć do poprawy i zadowolenia z życia.

Może i Ty stworzysz swoją listę planów i marzeń na tegoroczny rok? A może masz już swoje postanowienia na lepszą wersję siebie? Chętnie dowiem się co wpływa na budowanie Twojej samodyscypliny i jak sobie z nią radzisz?

Opublikowano Dodaj komentarz

Znajdź w sobie pasje!

jak znaleźć w sobie pasje

Nie odkryję nic nowego, jeśli powiem, że człowiek, który posiada pasje, dzięki którym realizuję swoje marzenia i sprawi ona, że odpręży się od codziennych spraw – to człowiek szczęśliwy i spełniony.  Dlatego, znajdź w sobie pasje! – przynajmniej spróbuj.

Na pewno się ze mną zgodzisz, że to piękne, kiedy w swoim życiu masz coś swojego, unikatowego, taki wyjątkowy pomysł na siebie. Z pewnością przyczyni się on do tego, że będziesz odczuwała frajdę z tego, co robisz, że żyjesz. I jestem pewna, że sama wiesz, że takie życie z pasjami jest bardziej interesujące, niż te polegającej na „obgryzaniu kanapy”.

Warto również pamiętać, że „twórcze życie jest życiem znacznie bogatszym”. Dlatego też, jeśli chociaż przez moment pojawił się w twojej głowie pomysł, że chcesz żyć kreatywnie i wziąć życie w swoje ręce, to wprowadź ten pomysł. Nie zastanawiaj się zbyt długo, bo stracisz ten zapał, który pojawił się na samym początku. Tę energię, która sprawia, że masz zamiar góry przenosić. Wiesz o czym mówię?

Podróżowanie rowerem, to nie tylko sposób na kreatywne życie. To również możliwość poznawania czegoś nowego… Podróże uczą!

Nie zniechęcaj się tak łatwo

Lubisz malować, czytać książki, pisać wiersze, jeździć na rolkach, projektować, a może grać na instrumencie. Rób to! I nie zniechęcaj się przy pierwszym potknięciu. Na początku zawsze jest trudno. Bo na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Przecież jak wiesz, nie od razu rower skonstruowano. Potrzebowano czasu, aby go poprawić, udoskonalić.

Podam ci prosty przykład. Na pewno pamiętasz, jak uczyłaś się jeździć na rowerze – bo ja te chwile świetnie pamiętam. Ile było płaczu i siniaków, ale mimo to uparcie wsiadałaś na rower i próbowałaś dalej i dalej. Aż w końcu przyszedł moment, w którym mogłaś cieszyć się jazdą na rowerze. Już bez wywrotek, bardziej świadomie.

I ze wszystkimi czynnościami, których uczymy się po raz pierwszy tak jest. Czy myślisz, że primabalerina taniec ma we krwi? Jasne, że nie. Każdego dnia uparcie pracuje nad udoskonalaniem swojego tańca. I jestem pewna, że zapewne miewa gorsze momenty, ale mimo to tańczy, bo prawdopodobnie kocha to, co robi.

Wiesz już, dlaczego zachęcam cię do poszukiwania „tego” co będzie dla ciebie najważniejsze i będziesz mógł czerpać z tego radość? Ponieważ chcę, abyś poczuł tę wolność, która pomoże Ci przezwyciężyć gorsze dni. Dni, które pochłaniają całą twoją energię i zniechęcają do działania. A kiedy przyjdzie wiek starczy, abyś nie zatraciła się w samotności. Dlatego znajdź w sobie pasje i nie pozwól, aby rozgościła się w Tobie.

Podróżowani rowerem to znakomita i przynosząca wiele satysfakcji pasja. Aby sprawdzić, czy akurat jest dla Ciebie, nie potrzebujesz wiele. Zobacz!

jak znaleźć w sobie pasje

To nie takie proste!

Jeśli uważasz, że poszukiwanie pasji nie jest łatwe – to się z tobą zgadzam. Ja też potrzebowałam czasu, odwagi, spotkania na mojej drodze ludzi, którzy pokazali kierunek w którym iść.

Nie zawsze usłyszane słowa od kogoś „znajdź w sobie pasje”, „pisz bloga”, „jeździj rowerem” sprawią, że te pasje odnajdziesz. Bo zapewne ich w taki sposób nie odnajdziesz. To tak nie działa. Jeśli zdecydujesz się na ten krok i będziesz robiła to, co Ci ktoś powiedział, kazał – to myślę, że nie będziesz z tego zadowolona. Musisz poszukać je w sobie i pewnie w samotności.

Oczywiście, że ktoś będzie miał to szczęście i zainteresowanie w jego życiu pojawi się już na początku jego drogi. Kiedy jest jeszcze dzieckiem. Już wtedy wie, że chce swoje życie związać z aktorstwem, krawiectwem czy innym zainteresowaniem. A ktoś inny będzie musiał poświęcić wiele lat na poszukiwanie swoich pasji.

I być może zdarzy się tak, że na swojej drodze napotkasz wiele zajęć, które mogą okazać się pomyłką. Stwierdzi, że nie masz już więcej serca na to, aby dalej biegać czy projektować. Ale czy ten czas, który poświęcisz na poszukiwanie, próbowanie nowych rzeczy, można uznać za stracony? Jasne, że nie. To piękny czas zdobywania doświadczeń. Więc każde – nawet chwilowe – pasje są ważne.

Masz już „coś” swojego?

A może posiadasz już swoje pasje, dzięki którym możesz odreagować stres po ciężkim dniu w pracy. Być może po kłótni z bliską osobą i wielu innych sytuacjach, które wyprowadzają cię z równowagi – a uwierz, że w ciągu dnia potrafi ich być sporo. To dbaj o nią, bo masz już w swoich rękach prawdziwy skarb, który każdego dnia należy pielęgnować. Być może i ty pewnego dnia rozłożysz skrzydła. Dlatego znajdź w sobie pasje i je szlifuj, udoskonalaj i dbaj o nie, aby nie zanikły.

Ja już odnalazłam swoją pasję i jest nią jazda na rowerze. Jeśli chcesz zobaczyć, w jaki sposób rozwijam swoją rowerową pasję, to zapraszam cię do czytania mojego bloga. Bo rower to mój sposób na odreagowanie stresu, poczucia wolności, a także ulubiony środek lokomocji.

… i ja mam!

Ja, i rowerowe ja to lifestyl’owy blog o spełnianiu marzeń i realizacji tego, co sprawia mi w życiu najwięcej radości. Poruszy on przede wszystkim moje rowerowe przygody, sprawdzone porady, które przydadzą ci się w podróżowaniu rowerem. Zmotywują do działania, a także na pewno ujawni trochę osobistych wspomnień, wydarzeń i marzeń.

A na wyprawie rowerowej nocować można, o właśnie tak!

jak znaleźć w sobie pasję

I to wszystko dlatego, że chcę choć na chwilę zatrzymać czas, który tak nieubłaganie pędzi przed siebie, zostawia przy tym tylko mały skrawek wspomnień zapisanych w naszej pamięci, które i tak pękają jak mydlane bańki. Blog ten to również miejsce do zachowania tych wspomnień.

Postaram się, aby ten blog pomógł ci postawić pierwsze kroki w rozwijaniu rowerowej pasji. Dlatego też, ucieszę się także, jeśli rozpalę w tobie chęć wyruszenia w twoją pierwszą, rowerową przygodę – a bardzo bym tego chciała. Być może dzięki temu, uda mi się zachęcić cię do poszukiwania pasji, która zakorzeni się w tobie na długie lata, a może i na całe życie? 

Będzie mi miło, jeśli odnajdziesz w życiu coś, co pozwoli choć na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Już dziś, znajdź w sobie pasje!