Opublikowano Dodaj komentarz

Spotkanie z nim – podsumowanie roku.

podsumowanie roku

To moje pierwsze spotkanie z nim. Zawsze od niego uciekałam i nie widziałam powodów, żeby się z nim spotkać. Pewnie łudziłam się, że mi nie zależy, że nie czuje takiej potrzeby. Nie chciałam stać przed nim i tłumaczyć mu się ze wszystkiego. Zresztą dlaczego miałabym to robić?

Ale dopadł mnie! Zaraz przy jego końcówce. Nie miałam odwagi, aby mu się sprzeciwić. Dlatego wzięłam czystą kartkę, mój ulubiony długopis i zaczęłam mu się tłumaczyć. 

Za mną rok, a dokładnie 365 dni. Dobrze pamiętam tę chwilę, jak siedziałam i spisywałam swoje cele na 2018 rok. Zastanawiałam się, co mogę w tym roku zrealizować i jakie cele sobie postawić, aby były realne do zrealizowania. Jak poukładać wszystkie plany, aby dały mi zadowolenie, a także możliwość ich realizacji. Ponieważ dobrze wiedziałam, że ten rok będzie inny. Stanowczo ten rok miał być dla mnie mniej przewidywalny niż do tej pory.

Każdy w swoim życiu ma taki dzień, który jest początkiem do czegoś innego. U jednych jest to zmiana pracy, miejsca zamieszkania, nowy związek. U innych będzie to dzień urodzin. A u mnie to… Przeczyta! 

Nie wszystko poszło tak, jak zakładałam…

Nie wszystko poszło tak, jak zakładałam i chciałam. Na niektóre sytuacje i wydarzenia nie miałam wpływu. Inne mnie zaskoczyły i dodały chęci, a także odwagi do ich realizacji. Z niektórych zadań i planów zrezygnowałam sama. Bo uważam, że czasami warto odpuścić i nie zmuszać się do czegoś, co nie sprawia nam radości. A wręcz przeciwnie –  powoduje frustrację i zdenerwowanie.

Dlatego też, to moje pierwsze spotkanie z nim było emocjonalne , a zarazem ekscytujące. Bo wydarzyło się w nim, tak wiele sytuacji i zdarzeń, które wywołały we mnie szereg rozmaitych emocji – i dopiero teraz to widzę, podczas spotkania z nim. Więc myślę, że warto wygospodarować trochę czasu i podsumować swój rok.

Podsumowując, to rok z miliardem emocji. Ponieważ z pewnością nie brakowało w nich płaczu, strach, radości, szczęścia, rozżalenia, zawiedzenia, przerażenia, miłości, euforii, chęci, zapału, determinacji, lenistwa, frustracji…

ROZWÓJ OSOBISTY

Obroniłam tytuł magistra

Udowadniając przede wszystkim sobie, że z małym dzieckiem pod pachą też się da. I choć chwilami było trudno znaleźć motywację i chęci do pisania, to jednak się cieszę, że udało mi się dokończyć coś, co rozpoczęłam 5 lat temu.

To jeden z powodów, który sprawił mi wiele radości we wrześniu. Jest jeszcze inny, ale o tym przeczytasz we wrześniowym tymczasem.

Przeczytałam wiele ciekawych – i oczywiście mniej – książek. Chociaż okres ciąży z pewnością temu nie sprzyjał. Bo mimo tego, że miałam na to czas, nie miałam ochoty na ich czytanie. Cześć książek, które trafiały do moich rąk, przekartkowałam, a następnie odłożyłam.

Dodatkowo w tym miejscu, spotkanie z nim przebiegło inaczej niż chciałam i zamierzałam 12 miesięcy temu. Nie miałam wyjścia, musiałam przyznać się do dwóch porażek w rozwoju osobistym.

Po pierwsze: nie poszerzyłam swojej wiedzy dotyczącej rachunkowości. Ponieważ zaniedbałam czytanie artykułów tematycznych, wchodzących nowych przepisów oraz innych nowinek z finansów. Na jakiś czas tej tematyki mi wystarczy, więc nie jest mi tego tak bardzo szkoda. W przeciwieństwie do mojej drugiej porażki.

Po drugie: nie robiłam powtórek z języka obcego. Za jakiś czas będę tego z pewnością żałowała.   

ŻYCIE PRYWATNE

Remont małego pokoju

Pokoju, który teraz wgląda o wiele lepiej. Miało być tylko malowanie ścian, nowa roleta, wyniesiona komoda. Jak się jednak później okazało, to: przydałoby się wyrównać ściany, zmienić kontakty, kupić listwę między szafą a ścianą, zrobić ładniejszy wywietrznik i wiele innych. Podsumowując: remont pochłonął ogrom czasu, pracy i pieniędzy, ale myślę, że efekt jest tego wart.

To przede wszystkim luty!

Kupiliśmy szosówkę Rafałowi

Dzięki niej po raz pierwszy wystartował w triathlonie. Zdobył wiele doświadczenia i w związku z tym przekazał mi wiele – pewnie – cennych wskazówek odnośnie przygotowań i startowania w zawodach. Przy okazji spełniliśmy jedno z jego marzeń. 

Wspominałam o tym w lutowym tymczasem. Czytałaś?

Zmieniliśmy samochód

Na lepszy i nowszy. Nasz renault wymagał już przede wszystkim wymiany. Zdecydowanie nie dawał nam już poczucia bezpieczeństwa i komfortu. W związku z tym jazda nim była uciążliwa i bez wątpienia męcząca. Więc mimo naszego przywiązania i jego niezawodności – musieliśmy go wymienić.

Wymiana samochodu to grudzień. Tutaj o nim pisałam.

Weszłam z buciorami w role matki

To jedna z najtrudniejszych ról i doświadczeń, jakie mogło mnie w 2018 roku spotkać. Nie byłam świadoma tego, w jakim stopniu moje życie ulegnie zmianie po urodzeniu dziecka – mimo jako takiej świadomości. Jak wiele stresu i zmartwień „wpadnie” do mojego dnia codziennego. Bo bez dwóch zdań, to odpowiedzialność, oj duża odpowiedzialność za tego małego, bezbronnego człowieczka.

Ale mimo tych wszystkim stresujących sytuacji, wiem jedno – było warto! Bo uśmiech tego małego bąka, zaraz po obudzeniu o 5 nad ranem jest bezcenny. Tak samo, jak wypowiadane „ma-ma” z żalem i rozpaczą.

Mama to maj!

Mini wakacje na wsi 

W roku 2018 nie mogliśmy pozwolić sobie na żadne wakacje – nawet krótkie. Dlatego cieszyłam się jak dziecko z mini wakacji w moim rodzinnym domu. Otrzymałam pomoc w opiece nad Pchełą, co pozwoliło na poukładanie sobie kilka ważnych spraw w głowie. No i oczywiście nagadałam się, ponieważ życie z dala od rodziny często mi na to nie pozwala.

ZDROWIE 

Na początku roku 2018 – podczas tworzenia mojego wpisu, jak świadomie zaplanować swój rok – miałam w planach schudnąć po ciąży, rozpocząć przygodę z bieganiem oraz przede wszystkim zdrowo jeść.

Pierwsza z tych rzeczy, jako tako mi się udała. Ponieważ nie schudłam tyle co zamierzałam, ale także – na szczęście – nie zostało mi kilku dodatkowych kilogramów po ciąży. Dodatkowo po porodzie usłyszałam od Pani doktor, że „Pani Paulino, jest Pani w świetnej kondycji” Więc dla mnie to zjawisko – utrzymanie wagi – jak najbardziej na plus.

Po drugie, miałam zacząć biegać. Przy tym zadaniu poległam, ponieważ nawet go nie rozpoczęłam. Dlatego też nie wystartowałam w mikołajkowym biegu, co jest dla mnie przykre, bo lubię pomagać.

Natomiast z jedzeniem było różnie. Jak musiałam – bo cukrzyca, nadciśnienie – to jadłam wzorowo, czyli zdrowo i smacznie. Jednak, gdy Pcheła się urodziła, to ze zdrowym jedzeniem było różnie. Trafiały się cukiereczki, ciasteczka i wiele innych.

BLOG

Z tej niezrealizowanej kategorii jest mi najbardziej przykro. Dlatego, że przez moje brak pewności siebie i obawy krytyką w moją osobę, spowodowały, że nie zrealizowałam tego, na czym najbardziej mi w tym roku zależało. Nie spełniłam swojego marzenia, które ciągle i nieustannie przekładałam.

Myślę, że zabrakło przede wszystkim więcej determinacji, chęci, samozaparcia, a także wiary w siebie, w swoją wiedzę i doświadczenie.

Podsumowując, to wyjątkowy rok, który przede wszystkim zapadnie mi w pamięci i pewnie niejednokrotnie będę o nim opowiadała temu bąkowi, co właśnie śpi. (A tak na uboczu, to dzisiaj pierwszy raz mnie gryzła i zasypiała w dziwacznej pozycji, przytulona do mojej ręki)

To był rok z miliardem emocji, które nauczyły mnie wielu ważnych dla mnie rzeczy. Dzięki nim, wiem jakim jestem człowiekiem, jak reaguję na „dziwne” sytuacje i zdarzenia oraz uświadomiły mi czego od siebie oczekuję w nadchodzącym roku.

Robisz rachunek sumienia na koniec roku? Uczysz się na swoich błędach? Pochwal się swoim sukcesem!

Opublikowano Dodaj komentarz

Znajdź w sobie pasje!

jak znaleźć w sobie pasje

Nie odkryję nic nowego, jeśli powiem, że człowiek, który posiada pasje, dzięki którym realizuję swoje marzenia i sprawi ona, że odpręży się od codziennych spraw – to człowiek szczęśliwy i spełniony.  Dlatego, znajdź w sobie pasje! – przynajmniej spróbuj.

Na pewno się ze mną zgodzisz, że to piękne, kiedy w swoim życiu masz coś swojego, unikatowego, taki wyjątkowy pomysł na siebie. Z pewnością przyczyni się on do tego, że będziesz odczuwała frajdę z tego, co robisz, że żyjesz. I jestem pewna, że sama wiesz, że takie życie z pasjami jest bardziej interesujące, niż te polegającej na „obgryzaniu kanapy”.

Warto również pamiętać, że „twórcze życie jest życiem znacznie bogatszym”. Dlatego też, jeśli chociaż przez moment pojawił się w twojej głowie pomysł, że chcesz żyć kreatywnie i wziąć życie w swoje ręce, to wprowadź ten pomysł. Nie zastanawiaj się zbyt długo, bo stracisz ten zapał, który pojawił się na samym początku. Tę energię, która sprawia, że masz zamiar góry przenosić. Wiesz o czym mówię?

Podróżowanie rowerem, to nie tylko sposób na kreatywne życie. To również możliwość poznawania czegoś nowego… Podróże uczą!

Nie zniechęcaj się tak łatwo

Lubisz malować, czytać książki, pisać wiersze, jeździć na rolkach, projektować, a może grać na instrumencie. Rób to! I nie zniechęcaj się przy pierwszym potknięciu. Na początku zawsze jest trudno. Bo na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Przecież jak wiesz, nie od razu rower skonstruowano. Potrzebowano czasu, aby go poprawić, udoskonalić.

Podam ci prosty przykład. Na pewno pamiętasz, jak uczyłaś się jeździć na rowerze – bo ja te chwile świetnie pamiętam. Ile było płaczu i siniaków, ale mimo to uparcie wsiadałaś na rower i próbowałaś dalej i dalej. Aż w końcu przyszedł moment, w którym mogłaś cieszyć się jazdą na rowerze. Już bez wywrotek, bardziej świadomie.

I ze wszystkimi czynnościami, których uczymy się po raz pierwszy tak jest. Czy myślisz, że primabalerina taniec ma we krwi? Jasne, że nie. Każdego dnia uparcie pracuje nad udoskonalaniem swojego tańca. I jestem pewna, że zapewne miewa gorsze momenty, ale mimo to tańczy, bo prawdopodobnie kocha to, co robi.

Wiesz już, dlaczego zachęcam cię do poszukiwania „tego” co będzie dla ciebie najważniejsze i będziesz mógł czerpać z tego radość? Ponieważ chcę, abyś poczuł tę wolność, która pomoże Ci przezwyciężyć gorsze dni. Dni, które pochłaniają całą twoją energię i zniechęcają do działania. A kiedy przyjdzie wiek starczy, abyś nie zatraciła się w samotności. Dlatego znajdź w sobie pasje i nie pozwól, aby rozgościła się w Tobie.

Podróżowani rowerem to znakomita i przynosząca wiele satysfakcji pasja. Aby sprawdzić, czy akurat jest dla Ciebie, nie potrzebujesz wiele. Zobacz!

jak znaleźć w sobie pasje

To nie takie proste!

Jeśli uważasz, że poszukiwanie pasji nie jest łatwe – to się z tobą zgadzam. Ja też potrzebowałam czasu, odwagi, spotkania na mojej drodze ludzi, którzy pokazali kierunek w którym iść.

Nie zawsze usłyszane słowa od kogoś „znajdź w sobie pasje”, „pisz bloga”, „jeździj rowerem” sprawią, że te pasje odnajdziesz. Bo zapewne ich w taki sposób nie odnajdziesz. To tak nie działa. Jeśli zdecydujesz się na ten krok i będziesz robiła to, co Ci ktoś powiedział, kazał – to myślę, że nie będziesz z tego zadowolona. Musisz poszukać je w sobie i pewnie w samotności.

Oczywiście, że ktoś będzie miał to szczęście i zainteresowanie w jego życiu pojawi się już na początku jego drogi. Kiedy jest jeszcze dzieckiem. Już wtedy wie, że chce swoje życie związać z aktorstwem, krawiectwem czy innym zainteresowaniem. A ktoś inny będzie musiał poświęcić wiele lat na poszukiwanie swoich pasji.

I być może zdarzy się tak, że na swojej drodze napotkasz wiele zajęć, które mogą okazać się pomyłką. Stwierdzi, że nie masz już więcej serca na to, aby dalej biegać czy projektować. Ale czy ten czas, który poświęcisz na poszukiwanie, próbowanie nowych rzeczy, można uznać za stracony? Jasne, że nie. To piękny czas zdobywania doświadczeń. Więc każde – nawet chwilowe – pasje są ważne.

Masz już „coś” swojego?

A może posiadasz już swoje pasje, dzięki którym możesz odreagować stres po ciężkim dniu w pracy. Być może po kłótni z bliską osobą i wielu innych sytuacjach, które wyprowadzają cię z równowagi – a uwierz, że w ciągu dnia potrafi ich być sporo. To dbaj o nią, bo masz już w swoich rękach prawdziwy skarb, który każdego dnia należy pielęgnować. Być może i ty pewnego dnia rozłożysz skrzydła. Dlatego znajdź w sobie pasje i je szlifuj, udoskonalaj i dbaj o nie, aby nie zanikły.

Ja już odnalazłam swoją pasję i jest nią jazda na rowerze. Jeśli chcesz zobaczyć, w jaki sposób rozwijam swoją rowerową pasję, to zapraszam cię do czytania mojego bloga. Bo rower to mój sposób na odreagowanie stresu, poczucia wolności, a także ulubiony środek lokomocji.

… i ja mam!

Ja, i rowerowe ja to lifestyl’owy blog o spełnianiu marzeń i realizacji tego, co sprawia mi w życiu najwięcej radości. Poruszy on przede wszystkim moje rowerowe przygody, sprawdzone porady, które przydadzą ci się w podróżowaniu rowerem. Zmotywują do działania, a także na pewno ujawni trochę osobistych wspomnień, wydarzeń i marzeń.

A na wyprawie rowerowej nocować można, o właśnie tak!

jak znaleźć w sobie pasję

I to wszystko dlatego, że chcę choć na chwilę zatrzymać czas, który tak nieubłaganie pędzi przed siebie, zostawia przy tym tylko mały skrawek wspomnień zapisanych w naszej pamięci, które i tak pękają jak mydlane bańki. Blog ten to również miejsce do zachowania tych wspomnień.

Postaram się, aby ten blog pomógł ci postawić pierwsze kroki w rozwijaniu rowerowej pasji. Dlatego też, ucieszę się także, jeśli rozpalę w tobie chęć wyruszenia w twoją pierwszą, rowerową przygodę – a bardzo bym tego chciała. Być może dzięki temu, uda mi się zachęcić cię do poszukiwania pasji, która zakorzeni się w tobie na długie lata, a może i na całe życie? 

Będzie mi miło, jeśli odnajdziesz w życiu coś, co pozwoli choć na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Już dziś, znajdź w sobie pasje!